wester napisał(a):

|
Jest takie pojęcie "kingmaker" czyli ten, który czyni królem. Ktoś Panią Saraptę na to stanowisko wskazał dlatego "kingmaker" jest ważniejszy od samego króla. Co do Pani prezes to widziałem u niej szczerą chęć tego aby w Wiśle było dobrze. Jak było naprawdę ? Moja wiedza jest tu niewystarczająca. Natomiast logiczne jest to, że nie podejmowała decyzji jednoosobowo. Osobną kwestią jest to że to przecież dorosła, dojrzała kobieta pochodząca z kręgów Towarzystwa Sportowego. Myślę, że doskonale wiedziała z kim gra w szachy i na co się piszę.
|
Kolego , przestań mnie denerwować swoją ignorancją . Dorosła osoba , z wykształceniem prawniczym nie wie jaką ma odpowiedzialność na stanowisku prezesa zarządu . Nie wie na co prawnie się naraża !
Nawet jeśli zgodziła się pełnić rolę pacynki to nie zdejmuje z niej odpowiedzialności ! A już wtrętem o tym że "chciała dobrze" to rozwalasz mnie ponownie . Prowadzenie biznesu polega na osiąganiu celów a nie dobrych chęciach. Chyba że pani prezes osiągnęła cel który zaplanowała
