|
A ja chciałem Wam zwrócić uwagę na ten dzisiejszy wywiad Stachowiaka, bo to jest w końcu coś, co w tej całej historii naprawdę dużo wyjaśnia. Szkoda, że pojawił się dopiero teraz, bo doszliśmy już do takiego poziomu kuriozum, że brakowało jedynie najazdu Marsjan na Kraków, ale wydaje mi się, że mogło być to spowodowane strasznie niefortunnym terminem przeprowadzenia tej całej operacji. Zobaczcie, od 19 grudnia, kiedy się to wszystko zaczęło, do dzisiaj minęło równo 2 tygodnie, ale z tych dwóch tygodni było jedynie 5 dni roboczych w pełnym tego słowa znaczeniu (plus Wigilia i Sylwester). Bardzo mało czasu na realizację czegokolwiek, ale za to mnóstwo czasu na wszelkie możliwe dywagacje, rozkminy, plotki czy pewnie po części również dezinformację. Coś mi się wydaje, że termin w jakim Sarapata podpisała papiery nie jest przypadkowy.
Podstawowe pytanie, które większość sobie tutaj zadaje tak samo jak ja, to po co to wszystko? Po co taka maskarada, opowieści o rodzinie królewskiej, parasole i wizyty u Majchrowskiego, a szczególnie te żenujące oświadczenie o nagłej chorobie w trakcie lotu, skoro mitycznego przelewu mimo, wydawałoby się, niezachwianej pewności inwestorów i osób z nimi związanych, jak nie było tak nie ma? Część wypowiadających się tutaj sugeruje, że może to być kolejny przekręt WSH obliczony na zyskanie na czasie, ale nie przekonuje mnie to w ogóle pamiętając, co działo się w ostatnich dniach przed świętami. Jak najszybsze przelewy do swoich i wyczyszczenie konta (kto wie czy tylko konta), a następnie dymisja całego zarządu i ucieczka... Chyba nie tak zachowują się ludzie, którzy chcą jedynie zyskać na czasie? Rozumiem wszystkie argumenty, ale jednak mimo wszystko aż tak głupi raczej nie są. Przecież sprawa stała się tak medialna, że każdy dzień dłużej w tym klubie, to jak żonglerka granatami bez zawleczki. Dlatego też Sarapata, Dukat i kto tylko mógł i nie siedzi, to uciekł byle dalej. Zostali jedynie Ci, którzy dotychczas do gadania mieli mało albo nic, a którym chyba faktycznie zależy na losie Wisły. Zresztą na jakim czasie i na co w tej sytuacji komuś jeszcze jest potrzebny czas, skoro to co mieli zrobić już dawno zrobili, a połowa piłkarzy obecnego pierwszego składu na dniach rozwiąże kontrakt i odejdzie? Przecież zaraz zaczynają się we wszystkich klubach najważniejsze w roku kalendarzowym okresy przygotowawcze i jest to idealny czas na zmianę klubu. Jestem pewien że tylko i wyłącznie dlatego jeszcze nie odeszli z Wisły.
Moim zdaniem jeśli nie będzie pieniędzy przelanych na konta wszystkich piłkarzy plus miasta najpóźniej do 11 stycznia, to jakikolwiek nowy właściciel będzie miał ogromny problem. Trzeba pamiętać, że wymagania licencyjne są obowiązkowo do uregulowania do dnia 31 marca. Czyli są jeszcze teoretycznie 3 miesiące na znalezienie inwestora i pospłacanie wszystkich zobowiązań licencyjnych (na wszystkie ligi centralne, czyli Eklase, I i II Ligę). Więc moim zdaniem to jest na tyle dużo czasu, że po tym wszystkim co się stało, po odejściu całego starego zarządu i w obliczu aktualnie dramatycznej sytuacji klubu, co domyślam się, że nawet na WSH może wymusić lekkie odpuszczenie tematu, na pewno znajdzie się ktoś, niewykluczone że lokalni biznesmeni, którzy się tu już nie raz przewijali, kto będzie w stanie zebrać te 12 mln i spłacić wszystkich zawodników. Natomiast jeśli rozwiążą kontrakty i odejdą, to i tak żeby dostać licencję na grę w lidze wyższej niż III trzeba ich spłacić, a oprócz tego trzeba jeszcze znaleźć, dogadać i ściągnąć przynajmniej 6-8 sensownych piłkarzy w ich miejsce, bo drużyna oparta w połowie na CLJ spadnie z hukiem do I ligi, a tam bez pieniędzy z praw telewizyjnych, z mniejszym udziałem sponsorskim i na pewno mniejszym zainteresowaniem kibiców (pewnie głównie pikników, ale oni też generują pieniądz) będzie jeszcze trudniej spłacić nowemu właścicielowi pozostałe 28 mln długu plus odsetki. A biorąc nawet bardzo średniej klasy zawodników z kartami na ręku, to wliczając prowizje menadżerskie i kasę za podpis wyjdzie pewnie dodatkowe 5-6 mln do 28 lutego, plus bieżące koszty, może jakieś zgrupowanie gdziekolwiek... Wychodzi, że konieczny na już wkład rośnie do 20 mln zł.
Więc po co w takim razie TS czekał tak długo wiedząc, że teraz to tu jest każdy dzień ważny? Jedynym sensownym wytłumaczeniem jest to, że dostali ku temu jakieś argumenty ze strony Hartlinga i Pietrowskiego. Dlatego uważam, że bardzo wiele wyjaśnia dzisiejszy wywiad. Na tę chwilę wygląda na to, że nasi przyszli / niedoszli inwestorzy zostali, mówiąc wprost, wyruchani przez kambodżańskiego arcyksięcia i sami nie wiedzą jak to się mogło stać. Ale wygląda również na to, że, niezależnie od Jego Ekscelencji, to głównie Hartlingowi i Pietrowskiemu zależy na całym dealu i faktycznie w niego wierzą, wcale nie w oparciu o legendarną khmerską fortunę, tylko o własne pomysły i kasę. Nie wiem czy zwróciliście uwagę, ale najśmieszniejsze jest to, że tak naprawdę mogliśmy się tego dowiedzieć dzięki Jadczakowi... To on jako pierwszy oficjalnie wrzucił wczoraj fragment tej mitycznej umowy, dzięki czemu prawdopodobnie mogły przestać obowiązywać niektóre klauzule poufności i za pośrednictwem Stachowiaka mogliśmy dzisiaj usłyszeć to, co już wcześniej sugerował Hartling, mówiąc o "dodatkowych klauzulach, o których nikt nie wie". Wychodzi na to, że chodziło o klauzule 1 mln euro kary za niewywiązanie się w terminie z warunków umowy. A tak na logikę kto jest tak skończonym debilem, żeby nie mając pewności, że transakcja się uda, zgadza się na wywalenie z własnej kieszeni takiej kasy?
Wcześniej parę osób zastanawiało się tu nad tym dlaczego podział udziałów wynosił 60-40, a całą kasę wnosił Ly, no to teraz mamy odpowiedź - Hartling z racji tego, że NCP to oczywiście jedynie słaba przykrywka do ukrycia średnio wiarygodnej dla przeciętnego Kowalskiego, choć pewnie mocno dochodowej, działalności (bo skąd miał przypuszczać, że pół kraju zacznie o nim pisać i przekopywać neta), aktualnie zajmuje się głównie tą swoją platformą brokerską i mimo, że na pewno obraca dużymi pieniędzmi, to jednak nie ma ich fizycznie na koncie tak żeby móc je gdzieś przelać, tylko musi jakoś spieniężyć to, czym tam aktualnie handluje. Dlatego Ly miał wnieść "zaliczkę" na już dla piłkarzy plus obóz, a Hartling pewnie po uzyskaniu gotówki na przełomie stycznia i lutego miał wnieść np. budżet transferowy do wykorzystania na zimowe okno. Natomiast dzięki idealnie wybranemu przez TS terminowi realizacji przejęcia i absolutnie kuriozalnej rejteradzie kambodżańskiego milionera, która ich pewnie kompletnie zaskoczyła, jedynym realnym planem B może być tylko bieganie do piątku po bankach i załatwianie wszystkich możliwych pożyczek, żeby uzbierać te 12 mln i z jednej strony samemu nie musieć płacić, a z drugiej dalej mieć możliwość przejęcia klubu, na czym im ewidentnie zależy (co też potwierdza pierwsza oferta we wrześniu, jeszcze bez tego pajaca Ly). Obecna umowa musiała zostać wypowiedziana, bo jedna ze stron okazała się zwykłym oszustem, ale poprawcie mnie jeśli się myle - co stoi na przeszkodzie w zawarciu jeszcze jednej umowy, tym razem już z samym Hartlingiem? Jeszcze raz powtórzę, że nie chce mi się wierzyć żeby razem z Pietrowskim robili to wszystko nie mając pewności, że są w stanie to dokończyć i nawet pomimo tego całego cyrku ja bym ich jeszcze mimo wszystko nie skreślał do piątku. Zresztą moim zdaniem byłaby to w tym momencie najlepsza opcja, bo kto inny wyłoży taką kasę do 11 stycznia?
|