Cytat:
|
A co jesli ja osobiscie nie zgadzam sie na uzycie mojego nicku w rozliczeniu?
|
Pisać osoba anonimowa nr XXX? Nie wiem. Chodzi o zwiększenie transparentności w jak największym stopniu jest to możliwe. To wszystko co widzę/słyszę/czytam tak mnie "irytuje", ze jest to nie do opisania.
Jeszcze chciałbym zapytać się o komentarz do artykułu Szymona Jadczaka który umieścił Ludwika Miętta-Mikołajewicza na "zaszczytnym" 2 miejscu swego dzisiejszego rankingu.
Ludwik Miętta-Mikołajewicz, honorowy prezes, członek rady nadzorczej Wisła Kraków S.A. “Legenda” – mówią o nim w Krakowie. “Grabarz Wisły i jedna z najciemniejszych postaci w całej tej układance” – odpowiadam. To on wpuścił Sharksów do Wisły. Dokładnie 20 kwietnia 2015 r., podczas walnego zgromadzenia TS Wisła, ludzie związani z bandytami oficjalnie weszli do struktur klubu i do dziś w nich siedzą. To jeden z najczarniejszych dni w historii Wisły, a ówczesne zachowanie pana Ludwika było haniebne. Gdy część działaczy i mediów próbowała mu uświadomić, że pcha Wisłę w łapy bandytów, pan Ludwik stanął po ich stronie, przeciwko mediom i uczciwym działaczom. Dziś nie da się czytać jego wystąpienia z tamtego dnia bez zażenowania. Dziś wiemy też, że Misiek bezwzględnie wykorzystał szansę daną mu tamtego dnia przez Mięttę.
Oczywiście nie można zapomnieć przy tej okazji o grupie działaczy Towarzystwa Sportowego, którzy poznali Mięttę z Miśkiem i wprowadzili bandytę na salony. Paweł M. szybko im się “odwdzięczył”. W brutalny sposób usunął ich z klubu.
Na konto Ludwika Miętty-Mikołajewicza idą też skandaliczne umowy, które podpisywał z firmą Miśka, skrajnie niekorzystne dla Wisły, skazujące ją na wieloletni związek z Sharksami.
Honorowemu prezesowi nie przeszkadzali bandyci, którzy urządzili sobie magazyn trefnych towarów w klubowych budynkach, a w pomieszczeniach Wisły trenowali ustawki (zresztą to sam Miętta-Mikołajewicz otwierał salę gdzie trenują kibole).
Miętta gwarantował też Miśkowi bezkarność – wielokrotnie uspokajał wpływowych w Krakowie ludzi, zaniepokojonych gangsterskimi powiązaniami Wisły. Pan Ludwik miał na tę okoliczność przygotowaną bajeczkę o resocjalizacji i konieczności dawania drugiej szansy.
Ludwik Miętta-Mikołajewicz ponosi też przynajmniej część odpowiedzialności za fiasko rozmów z kolejnymi inwestorami. “Panie Ludwiku zależy nam na poufności, proszę na razie zachować w tajemnicy nasze rozmowy” – powtarzało kilku potencjalnych kupców Wisły. Możecie sobie wyobrazić co mieli w głowach, gdy następnego dnia czytali w mediach o szczegółach swoich ofert…
No i oczywiście nie należy zapominać, że pan Ludwik jako członek rady nadzorczej Wisły Kraków S.A. z jakiegoś powodu nie dostrzegał nieprawidłowości w działaniu zarządu, co naraziło Wisłę na milionowe straty i doprowadziło ją na skraj bankructwa.