Miałem tu już nic nie pisać, bo zaraz zacznie się jazgot "hej, broniłeś zarządu, klub przez ciebie upadł". Napiszę swoje i nie będę się nikomu narzucał.
Z jednej strony, trudno mi było uwierzyć, że katastrofa, która właśnie spotkała Wisłę to plan osób, które rządziły nią dotychczas (kilka teorii tu przedstawiono). O ofercie z Wielkiej Brytanii wiadomo było już w listopadzie i od początku mówiono o tym jako o czymś podejrzanym i niepewnym. Ofertę tę przyjęto dopiero, gdy nie wypaliły negocjacje z przedsiębiorcami z Krakowa i na horyzoncie nie było żadnego innego ratunku. Plus kilka innych argumentów.
Z drugiej strony, nic mnie tu już nie zdziwi. Nawet gdy na jaw zaczęły wychodzić kolejne afery, wydawało mi się, że formalnie i nieformalnie rządzący Wisłą nie są tak głupi, aby zarżnąć organizację, która ich karmi i instytucjonalnie osłania. Jak widać, przeliczyłem się.
Na pierwszy rzut oka Ly-Hartling-Pietrowski to jakiś mix Stecherta i Meresińskiego-Citki, ale z lepszym rozegraniem środowiska wiślackiego (zamiast do Migi, uderzono do kogoś związanego z Wisłą/piłkarzami i plotka się niosła przez osoby zasłużone na boisku/w klubie, ale przez to wcale nie bardziej rozważne, patrz casus Żurawskiego/Żurawskiej i Meresińskiego). Nawinęli się Sarapacie, do której dotarło, co zrobiła i co ją czeka i która chciała stąd jak najszybciej uciec, a TS potraktowało Wisłę jak Cupiał, sprzedając klub Meresińskiemu. Byle pozbyć się problemu.
Trudno mi uwierzyć, że jakikolwiek radca prawny sprzedaje klub, zawierając umowę na obcym prawie i z właściwością obcych sądów i to kontrahentowi, o którym nikt nigdy nic nie słyszał, którego ciężko wylegitymować i którego biznes nie ma siedziby. Nie potrafię tego wytłumaczyć.
Co więcej, z tego skanu Jadczaka wcale nie wynika koniecznie, że warunkiem przeniesienia własności akcji jest zapłata złotówki (gotówką!) i udzielenie spółce pożyczki. Równie dobrze, i to chyba nawet trochę bardziej pasuje do tego, jak to jest napisane, w umowie mogli zawrzeć postanowienia: sprzedaż za złotówkę, a obok tego zobowiązanie do udzielenia pożyczki. Nawet jeśli tak nie uczyniono, to i tak istnieje duże prawodopodobieństwo, że powstanie spór, co do tego, kto jest teraz akcjonariuszem Wisły.
Nie zdziwiłbym się, gdyby ten cały mec. Ostrowski tej umowy nie widział na oczy, a o jego zaangażowaniu niosła plotka. Prawnik z Legii, prawnik z PZPN - to brzmi jak uwiarygadnianie czegoś podejrzanego.
Edit: jednak wiedział, link:
https://mobile.twitter.com/SzJadczak...50644813176839
Niezależnie od funkcji całego tego zamieszania (jeżeli nie widać, na czym ma polegać korzyść, to korzyść polega pewnie na tym, że wykreowano zamieszanie) i intencji osób, które po stronie TS chciały zawrzeć tę umowę (umyślność/nieumyślność), jest dla mnie oczywiste, że winna tej sytuacji jest, jako prezes spółki, Sarapata. Podawano zresztą informację, że rzutem na taśmę to ona przekonała wszystkich nieprzekonanych, żeby sprzedać spółkę Ly-Hartlingowi.
Wszystko zależy teraz od tego, o co chodziło temu trio. Nawet jeśli odpuszczą Wisłę TS, to ratowanie klubu rozpocznie się na powrót ok. 7 stycznia. Tyle tygodni straconych.
Wszystkim odpowiedzialnym, ktokolwiek by to nie był, życzę w Nowym Roku sprawiedliwości.