Czyli teraz, po fiasku akcji z "kambodżańskim łącznikiem" ratować klub poprzez wprowadzenie "Planu B" (lub sprzedawać po raz drugi) będą osoby, które uczestniczyły w pierwszym podejściu i tworzeniu "Planu A"? Lub ewentualnie będą go odbudowywać w którejśtam lidze?
A nie...sorka. To nowy zarząd, z nowym prezesem, nie mający z poprzednim zupełnie nic wspólnego, wybierany przez innych ludzi. Zupełnie innych.
Nie rozumiem, co tu się może nie udać.
