Adasss napisał(a):

Gdyby mi się bardzo nudziło zapytałbym: w jaki sposób przejąć Socios i ich pieniądze, tak, żeby dotychczasowi członkowie się nie zorientowali.
Ale nie zapytam. Ilość kretynizmów napisanych na tym forum osiągnęła ostatnio takie stężenie, że nie mam ochoty na przeczytanie kolejnego.
P.S. @KOMINEK (i wielu innych), bo szlag mnie trafia, jak czytam, że kogoś "szlak trafia" 
szlag
szlak
|
Przy okazji tej całej gównoburzy przypominam sobie dlaczego przestałem korzystać z forum w momencie zmian platformowych (zerowanie bazy jakoś w okolicach 2006? roku). Od tamtej pory zaglądam i czasem coś skomentuje, najczęściej jakieś bzdety. Och, nawet wierzyłem w to, że Mereś jest słupem kogoś poważniejszego ... eh, błądzić rzecz ludzka.
Ale jednocześnie to forum i Twitter to moje jedyne źródła tego co się dzieje w Krakowie. Od lat jestem poza Polską, a znajomi przy klubie od dawna nie pracują i ich źródła wyschły. Czytam zatem żeby się samemu nie w....iać tym co się tam dzieje, żeby dowiedzieć się czegokolwiek o sytuacji. Czuję, że mi moje FOMO (fear-of-missing-out) dech zapiera więc zamiast wyjść do ludzi siedzę co kilka dni po kilka godzin i czekam na jakieś informacje. Pierwszy raz byłem na stadionie w wóżku, pierwsze wspomnienie ze stadionu jest jak żywe, jak z wczoraj, jak zbiegam po kamiennych schodkach, mijam strażnika na plastikowym krzesełku i uciekam do parku ... Nigdy nie byłem kibicem stadionowym, bo rzucało mnie po świecie i kontynentach, ale klub zawsze miałem blisko serca.
Wisła ... lata temu wylądowałem w przydrożnej knajpie na środku panamskiego zadupia, gdzie na ścianach wisiało kilka szali lokalnych klubów, jakieś szaliki Ajaxu i Manchesteru. Po krótkiej rozmowie, gdy właściciel dowiedział się, że jestem z Polski i z Krakowa, podekscytował się i zaczął.szperać w szafeczce przy barze. Wyciągnął stary szalik Wisły, pobrudzony, lekko potargany w kilku miejscach i powiedział, że kiedyś odwiedził go w stolicy Polak i zostawił mu ten szalik 'żeby pamiętał któremu klubowi powinien kibicować'. I chłopak rzeczywiście nam kibicował, co prawda przez ichniejszą telegazetę, ale zawsze.