|
Czytając filipskiego i mając ogólne pojęcie o tym co mogło się wewnątrz klubu dziać to szczerze mówiąc włos się jeży, ale też zero zaskoczenia. Zaatakował nas rak, pasożyt, i trawi od środka.
Tutaj to by się przydał jakiś arabski szejk śpiący na ropie, do tego lekko walnięty. W momencie gdyby przyszli do niego ci z obecnego układu i próbowali coś wymusić po prostu wyjąłby z pod biurka kałacha i roz.jebał ich w ....u. Nie widzę innej opcji na oczyszczenie.
the future's uncertain
and the end is always near
|