rafalp_r22 napisał(a):

|
Ale średnia frekwencja była 14 tyś nie 10tys, więc bilety powinny były w stanie pokryć koszty organizacij meczu.
|
W tym sezonie, jak dotąd, średnia PP + ESA jest na poziomie 13 tys. Przy przedpłatach za stadion i uwzględniając różnice w stawkach VAT, na przepływach może co drugi mecz kończył się odczuwalnym zwiększeniem stanu środków na koncie. Łącznie przez tę rundę organizacja meczów wygenerowała może z 1-1,5 mln zł (uwzględniając zbiórkę kibiców) dodatkowej gotówki, co nie wystarcza nawet na sfinansowanie 2 miesięcy kosztów funkcjonowania klubu.
Praktycznie wszystkie pieniądze, które wpłynęły po zakończeniu ubiegłego sezonu i na początku tego, poszły na spłatę zaległości i nie mogły być przeznaczone na bieżącą działalność i co do tego chyba wszyscy się zgadzamy. Klub musiał więc finansować się z tego, co wpływało "na bieżąco". A tutaj mamy tylko bilety i reklamy meczowe (nie wiadomo w jakiej skali).
W dużym skrócie oznacza to, że wpływy z biletów nie rozwiązały kompletnie żadnego problemu klubu, a twierdzenia o tym, że drużyna nie dostawała pieniędzy, bo nie było z czego, są w sumie nawet wiarygodne.
Oczywiście wiadomo, że doprowadziły do tego idiotyczne - z perspektywy czasu - decyzje zarządu. Ile w nich było świadomego działania na szkodę spółki i wyprowadzania środków do krewnych i znajomych królika, a ile dyletanctwa, pobożnych życzeń transferowych i nieumiejętności obsługi excela, pewnie nigdy się nie dowiemy...
PAWEŁ napisał(a):

@MaLk
bardzo pokrętnie i uwzględniając kreatywną księgowość tłumaczysz. Bo z frekwencji 10k widzów przychód jest 210k netto na mecz+ reklamy,
|
Statystycznie, drogi kolego, statystycznie. Tylko że nikt pieniędzy wpłaconych za karnet czy reklamy z góry w lipcu nie będzie trzymał na proporcjonalnie osobnym budżecie meczowym aż do meczu grudniowego... Więc liczenie "meczowe" jest ze swojego założenia błędne przy prowadzeniu klubu, a jeśli ma sens, to tylko właśnie w kontekście bieżących wpływów i bieżących wydatków związanych z organizacją meczu.
W takich sytuacjach wychodzi po prostu kto ma jakieś pojęcie o prowadzeniu klubu, a komu się tylko wydaje, że ma... a potem kończy się tak, jak w Wiśle. Zarządowi też się wydawało.