"Aha...to nie wiedzieliśmy. To trzeba porozmawiać z panem prezydentem - mówi Pietrowski po tym, gdy dowiedział się jak wygląda sytuacja z gruntami. Co w takim razie z planami inwestycyjnymi? - Na to pytanie nie mogę odpowiedzieć, bo się od pana dowiedziałem - dodaje"
Proszę się rozejść.
https://www.youtube.com/watch?v=vP8rbYEZ1cE
Ciekawe, czy będziemy startować od B klasy, czy tylko od IV Ligi. Nie mogę być na meczu i strasznie, strasznie żałuję. To koniec pewnego rozdziału, ale mam nadzieję, że wrócimy jak Rangersi. To co robią Socios napawa optymizmem na przyszłość. To, że straciliśmy złudzenia co do kompetencji i dobrej woli "kumatych" też nam wszystkim wyjdzie na dobre. I wyjdzie jeszcze kiedyś po burzy słońce zza chmur.
A nasz gang Olsena? Pamiętajcie, najpoważniejszy zawsze jest ten, co najmniej mówi. Vanna Ly być może rzeczywiście ma hajs i być może rzeczywiście chciał dokonać potężnych inwestycji. Jego wygląd też nie ma nic do rzeczy. Uwierzcie, większość NAPRAWDĘ dzianych ludzi wygląda bardzo przeciętnie. Co nie oznacza, że dokonał właściwego due diligence. Może rzeczywiście jakiś czas znał Hartlinga i Pietrowskiego. Nie to, żeby robili ze sobą jakieś konkretne biznesy, po prostu się kojarzą. Na tyle słabo, że sam Pietrowski nie do końca wie, w czym Vanna ma udziały i czym zarządza. Plecie więc trzy po trzy, jak typowy bajkopisarz, żeby stworzyć jakąkolwiek historię.
Znałem takich paru. Ba, dwóm dałem się nawet namówić na wspólny biznes. Nie muszę chyba mówić, że większości włożonych środków nigdy z powrotem nie zobaczyłem. Ale dobrze zapamiętałem ten charakter człowieka i Pietrowski wydaje się być dokładnie takim charakterem. Plecie trzy po trzy. Udaje, że coś wie, jak nic nie wie, próbując zamotać rozmówcę. Robi to na tyle głupio i naiwnie, że od razu widać, że nie podaje żadnych konkretów - do dziś nie znamy adresów firm. Zauważcie, nawet spotkanie z Szwajcarii nie odbyło się w siedzibie firm Vanny, tylko w hotelu. Czemu? Bo sam Vanna, nawet jeśli rzeczywiście ma majątek, traktuje całą sprawę z dystansem i samego Pietrowskiego nie dopuszcza do siebie zbyt blisko.
Ze słów Pietrowskiego wynika, że to on pospołu z Hartlingiem namówili Vannę do inwestycji. Hartling miał sam powiedzieć, że chce być głównym udziałowcem. Stary numer - Ferdek Kiepski i Łysy z Brazzers pogadali ze znajomym milionerem wciskając mu kit (być może sami w niego wierząc), że jest deal do zrobienia i można tanio kupić grunty pod inwestycję w centrum tak ważnego miasta jak Kraków. Vanna, przez to, że Hartling chce objąć udziały uwierzył w realność dealu i dał się zaangażować. Pozwolił się łaskawie spotkać z przestawicielstwem TS - wyłącznie w hotelu; przyleciał nawet na spotkanie. Tu się dowie, że panowie Flip i Flap gówno wiedzieli i cały misterny plan w ....u.
Może jeszcze rozmową ostatniej szansy będzie spotkanie z Majchrowskim - ale tu powinny obie strony przyjść przygotowane, wiedząc czego chcą i że chcą tego samego. Nie da się na jednym, krótkim spotkaniu dopiąć kompletnie nowego pomysłu, z bardziej skomplikowaną strukturą własnościową, z dodatkowymi kosztami dla inwestora (dodatkowy zakup lub wynajem gruntów), z dodatkowym ryzykiem dla miasta (trzeba się zabezpieczyć przez potencjalnym szwindlem). Tak naprawdę wszystko zaczyna się od nowa. I nawet jeśli do jakiegoś dealu może jeszcze dojść, to na pewno nie wyrobią się z nową umową do 28go. Może, może , jeśli Vanna rzeczywiście sra kasą to zapłaci te 3 mln ojro licząc na to, że dalszy deal jest jeszcze możliwy.
Patrząc z jego punktu widzenia, nic do tej pory nie stracił. Ot pojawiło się kilka zdjęć w sieci - podobnych do tych z Turcji przed kilku lat a złoty strzał nie wyszedł, podobnie jak w Genui. Pewnie jeszcze o nim usłyszymy jak planuje kupić Dynamo Bukareszt albo podupadły francuski klub z jakiegoś większego miasta.