|
Starając się szukać pozytywnych przesłanek całej tej sytuacji, przypomniałem sobie sprawę, z którą miałem do czynienia jakieś dwa lata temu.
Otóż była sobie pewna firma, która dość prężnie się.rozwijała, realizowała kolejne projekty, niemniej w pewnym momencie postanowiła zrobić naprawdę duży krok do przodu - powiedzmy z wykonawcy stać się inwestorem.
Potrzebowała pilnie kilkunastu milionów, mając oczywiście pewien wkład własny. Procedury kredytowe w banku przedłużały się a tutaj trzeba było finalizować deal bardzo pilnie. Wtedy znalazł się człowiek, którego nie ma i nie było na żadnej liście najbogatszych Polaków, który w zamian za udziały przekazał praktycznie "od ręki" potrzebną kasę - bo spodobał mu się projekt i widział w tym zysk. Oczywiście w razie potrzeby mógł - właśnie poprzez różnego rodzaju fundusze - przekazać o wiele większe kwoty ale to nie było w tej sytuacji konieczne.
W internecie nie było tym (tzn o tych funduszach) zbyt wielu informacji - ale pieniądze były realne i projekt został zrealizowany.
Nie jestem finansistą ale tak mi się to przypomniało, że skoro w Polsce takie fundusze działają to co dopiero w świecie - jest tego pewnie ogrom i zdecydowana większość pozostaje w cieniu.
Co do wywiadów Pietrowskiego - tak jak wspomniał jeden z przedmówców - ja też uważam, że one są całkiem wywarzone i gość wcale nie obiecuje gruszek na wierzbie. Nie zapowiada żadnej konferencji na piątek, mówi tylko że być może będzie taka możliwość być może nie. W piątek inwestorzy mają być na meczu, tyle. Pietrowski nie obiecuje żadnych setek milionów - mówi tylko że kwoty mogą się.do tego zbliżyć.
Z wywiadu z tym Stachowiakiem wynika, że w mniejszym lub większym stopniu w całej operacji "maczał palce" Kuźba - stąd pewnie te kontrolowane przecieki do Baszczyńskiego i Kłosa.
Dodatkowo dobrym znajomym Głowackiego jest ten Magdziarz, który ma liczne interesy w Kambodży - to już tylko poszlaka, ale kto wie.
Generalnie - wiadomo, że mamy złe doświadczenia ale nie pozostaje nic innego jak tylko czekać na ten przelew.
Ja jestem jeszcze ciekawy, czy faktycznie ten Vanna pojawi się na meczu z Amiką. To by jednak znaczyło, w niewielkim stopniu ale zawsze, że to nie jest jakieś widmo.
Ps. Czytam, że Stanowski umówił Wiśle spotkanie z polskim biznesmenem, który był "wstępnie zainteresowany". Hmmm. Kilka dni wcześniej ten sam Stanowski pisał, że to musi być zagraniczny inwestor, bo dla polskiego Wisła nie będzie interesująca z uwagi na wiadomą opinię oraz fakt "elektoratu negatywnego".
Jarosław Królewski....Nie jestem fanem.
|