Zastanawiającą jest ta decyzja potencjalnego kupca, na utrzymanie jego nazwy w tajemnicy. Jak dla mnie są dwie opcje takiego sposobu działania.
W miarę pozytywna - chętny na zakup Wisły to rzeczywiście ,,duża ryba'' i chce się zabezpieczyć w razie upadku negocjacji żeby nie stracić na wizerunku ( w środowisku setek tysięcy ludzi jest na razie mitycznym zbawicielem, a potem nasz zarząd może zrobić z niego naszego grabarza informując nie oficjalnie oczywiście, że to nie przez nich negocjacje padły tylko przez drugą stronę) . Po za tym może chce wejść z przytupem - jest teraz tyle różnych potencjalnych kupców i tak duże zainteresowanie mediów sprawą, że jak wszystko przebiegnie pomyślnie to nawet tvn 24 na czerwonym pasku przez trzy dni będzie o tym informował.
negatywna- to rzeczywiście niepewna firma mająca niezbyt dobre zamiary i pragnie utrzymać swoją nazwę żeby przez okres negocjacji któryś dziennikarz na nich czegoś nie znalazł - czegoś co z automatu mogło by zerwać rozmowy przez TS.
Wszyscy sobie gdybają to ja też

wierzę, że bedzie dobrze bo za duży ruch w ,,interesie'' jest.