|
"Podstawowym problemem było to, że informację o potrzebie wsparcia klubu dostałem 10 dni temu"
To mówi wszystko o polityce TSu w kwestii poszukiwania inwestora. Przecież TS wiedział o długach od dawna. Jeżeli wcześniejsze wywiady Marzenki i obecna sytuacja nie układa wam się w logiczną całość, to informuję jeszcze raz:
TS nigdy nie chciał Wisły sprzedać i absolutnie ich nie obchodziła pogarszająca się sytuacja klubu, bo najwyraźniej mogli wykonać tyle transakcji, że ich zysk z ostatnich dwóch lat przekroczył zyski z poprzednich kilku lub kilkunastu lat. A Wisła co ich niby obchodzi? Nic. Spadnie to nawet lepiej, bo założy się nową spółkę, bez długów, piłkarski świat się odczepi, bo kogo obchodzą kluby okręgowe, zostanie garstka wiernych naiwniaków do dojenia i będzie się to kręcić. Biznes jak znalazł, gdybym nie miał skrupułów, postąpiłbym tak samo.
Jeżeli się szuka inwestora, to się szuka go naprawdę. Skoro właściciel FoodCare od dawna marzył o przejęciu Wisły, wspierał ją pożyczkami i reklamował się na stadionie, to można go było zaprosić do rozmów, a nie na ostatnią chwilę powiedzieć "ej ziom, bo dług nam tak urus, że ja cię nie mogę, bier ten klub jak chcesz, masz dziesięć dni". To jest kpina z tego człowieka.
Uważam, że jakby szukano inwestora, to by go znaleziono. Problem tylko byłby taki, że kumaci zostaliby odsunięci od władzy w klubie. To po co im to było? Skoro nie mogliby kręcić lodów i zarabiać? Teraz jest dobrze, w IV lidze też nie zginą.
|