PhantomRanger napisał(a):

1. Jeżeli medialne doniesienia się potwierdzą i z Wisły rzeczywiście wyprowadzane były pieniądze, wówczas defraudację majątku Spółki Akcyjnej nazwiesz błędem?
2. PSM niech lepiej już nic nie mówi, bo jak rozmowy [bo chyba się toczą/będą toczyć] upadną wyjdzie przed kamerę i wyleje swoje krokodyle łzy jak to dobrze chciała, ale nikt nie chciał pomóc. Ta Pani okazała się nie mniej kłamliwa od poprzedników.
|
1. Oczywiście, że nie. Ale ja się zatrzymałem na nepotyzmie w ramach towarzystwa około-tsowego. Mówi się już o defraudacji? Tzn. mówi ktoś więcej No i właśnie, mówi się.
2. Pełna zgoda. Ona się powinna wstydzić, ale wstyd na skutek popełnionych błędów i nieudolności jest czym innym niż poczucie winy wywołane przestępstwem, co sugerowało kilku krzykaczy.
Dodatkowo jeżeli TS/Sarapata próbuje stawiać warunki i na sprzedaż oferuje 49% akcji to niestety, ale topi ostatnie deski ratunku, które gdzieś tam ledwo unoszą się na powierzchni. I jeżeli tak jest to okazuje się, że nawet paraliż decyzyjny związany z jej odwołaniem nie był złym pomysłem, tylko że a) to może być tylko tzw. fakt medialny, b) kto miałby teraz odwołać zarząd i poprowadzić rozmowy, jeśli to TS by odwoływał, a chętnych do zwijania Wisły nie ma.
Czytam artykuł Migi, w którym nazywa Sarapatę "osobą z półświatka". Nie jestem z Krakowa. Być może, gdybym był, miałbym pełniejszy obraz sytuacji. Z mojej perspektywy sytuacja nie jest taka czarno-biała, a Miga to manipulant. Sarapata to radca prawny, gdyby popełniła przestępstwo straciłaby uprawnienia do wykonywania zawodu.
Ja naprawdę staram się na to wszystko racjonalnie patrzeć i chciałbym o tym racjonalnie rozmawiać. Na pewno przeceniłem TS i zarząd, oceniam ich teraz krytycznie, ale podstawy do takiej oceny pojawiły się stosunkowo niedawno. Błędy się nawarstwiały (polityka kadrowa i transferowa, później pr-owa), następnie dwa strzały od miasta i mediów, a teraz tąpnięcie. I nie, nie wybielam zarzadu/nie pisze oględnie, po prostu dostrzegam, że część błędów popełnili sami z siebie, a część wynikła z niesprzyjających okoliczności, którym nie potrafili albo wręcz nie mogli się przeciwstawić. Być może przyjdzie mi jeszcze bardziej zrewidować zdanie.
Dopóki jednak nie mam podstaw do zmiany zdania, to teksty o zbrodniach i więzieniu kwituję tak, jak kwitowałem osoby, które oskarżały TS o to, że nie chce oddać klubu inwestorom z Niemiec, ze Stechert Gruppe.