Wyświetl pojedynczy post
MaLk
Socios Wisła Kraków
 
Od: 08.2016

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#10931
Stary 08.12.2018, 12:28
wolfy napisał(a):Wyświetl post
Cyrk ze zwożeniem wagonów piłkarzy zaczął się w drugim sezonie, a kulminacja w ramach walki o puchary. Ewidentnie stracono nad tym kontrolę w samym klubie i Junco robił co chciał - proponuję przeczytać ostatni wywiad z Kiko, sam zadaje tam kilka rozsądnych pytań na ten temat. Do tego Carillo, jego sztab i przydupas Mitrović z gwiazdorskim kontraktem.
Do dzisiaj nie rozumiem tego, co stało się późnym latem i jesienią 2017 r.
Przypomnę, że do sezonu 2017/18 podchodziliśmy przygotowani jak nigdy, oficjalnie chyba było nawet jakieś ogłoszenie, że mamy już gotową i zamkniętą kadrę gdzieś w okolicach obozu przygotowawczego. I faktycznie tak było, obóz został przepracowany przez kadrę z zapewnioną obsadą każdej pozycji i w "normalnej" jak na ekstraklasę liczebności. Mieliśmy wszystkie papiery na to, żeby wejść z marszu w dobrej formie i zgraniu do ligi.

A potem się zaczęło... co tydzień ogłoszenie o nowym zawodniku, w większości żaden nie był gotowy do gry na już, ale miał "później" być wzmocnieniem albo jakąś inwestycją, która się spłaci za cholera wie ile lat...

Kiko nie Kiko, rozwaliło to poziom sportowy (słynne już wprowadzanie zawodników prosto z samolotu na boisko), atmosferę w drużynie i przede wszystkim finanse klubu.

Lekko licząc, 5 zawodników ponad stan, choćby to byli w miarę tani na polskie standardy piłkarze, powiedzmy po 4 tys. euro na miesiąc, daje nam rocznie 1 milion zł wyrzucony w błoto. Z prowizjami i opłatami za podpis może nawet drugie tyle. Płynnościowo może wyjść jeszcze gorzej, jeśli weźmiemy pod uwagę przepływy pieniężne związane z VAT (prawie wszyscy nasi piłkarze mają działalność gospodarczą).

Dodając Carrillo i jego ekipę (wliczając Mitrovicia) robi się nieciekawie - lekko licząc, radosna twórczość Wisły w rundzie jesiennej 2017/18 kosztowała nas jakieś 3-4 bańki w plecy. Być może Carrillo sam w sobie zwrócił koszt swojego wynagrodzenia o tyle, że zajął wyższe miejsce niż w momencie przejmowania klubu i zarobił na siebie, o ile - miejmy nadzieję - nie grożą nam dodatkowe opłaty za resztę jego kontraktu. Reszta jest czystą stratą. Gdyby te pieniądze chociaż w połowie przeznaczyć na czynsz za stadion...

Ktoś na to pozwolił. Junco jak Junco, pomijając kwestie prowizji (gdzie opieramy się na niezweryfikowanych plotkach), gość odpowiedzialny był za poziom sportowy sprowadzanych zawodników. Pewnie większość dyrektorów sportowych, gdyby dostała wolną rękę, sprowadzałaby do klubu tzw. "okazje", które miałyby zaprocentować za sezon czy dwa. To normalne działanie w normalnych klubach. Tyle że ktoś powinien powiedzieć mu STOP, może to i okazja, ale na tę chwilę nas nie stać na to, żeby kogoś przez cały sezon trzymać w klubie i płacić mu za to, że kiedyś może nam się to zwrócić. U nas nie było czasu na to kiedyś. Ten "ktoś", to oczywiście zarząd.

Nam raz się udało pokryć stratę na działalności bieżącej sprzedażą (głównie Brleka). Zarząd uznał, że drugi raz też się uda - kasą za Carlitosa. Może by i się udało, ale tak się nie zarządza klubem sportowym. Nie uzależnia się połowy rocznych wydatków od jednej transakcji jednego gracza. Abstrahując już od tego, jak wymusił swój transfer do Legii - przecież chłop mógł najzwyczajniej w świecie zerwać więzadła na treningu i nawet tych 400 tys. euro (o ile to prawdziwa kwota) nigdy byśmy nie zobaczyli.

Błędy Zarządu popełnione w sezonie 2017/18 są oczywiste. Można się spierać czy bez tych błędów wyszlibyśmy z kryzysu (moim zdaniem była na to szansa, ale trzeba na to było jakichś 5-10 lat polityki zaciskania pasa), ale negowanie ich wpływu na to, gdzie znaleźliśmy się teraz jest wariactwem.
Odpowiedz cytując