Cytat:
|
Wielu znawców wiślackiej problematyki twierdzi, że prowizje mogą stać się przekleństwem klubu. Krążą pogłoski o tym, że milionowe prowizje za pomocnictwo przy transferze Brleka i kilku Hiszpanów trafiały na konto jednoosobowej firmy. Zupełnie przypadkowo należącej do żony jednego z kibiców, z grupy "trzymającej władzę" na sektorze C. Rzecz jasna, firma ta nie miała nic wspólnego z działalnością sportową, menedżerską. Podobno o procederze nie wiedział nawet "Misiek" - nieformalny przywódca bojówki Wisła Sharks.
|
https://sport.interia.pl/klub-wisla-...ap,nId,2716065
Obawiam się, że szczegółowa analiza dwuletnich rządów tych, którzy w dziwnych okolicznościach przejęli klub (łącznie ze zmuszeniem Cupiała do odejścia) całkowicie skompromitowałaby to całe środowisko.
Dawno pisałem, że Cupiał nie zostawił spalonej ziemi, zostawił kilku niezłych piłkarzy na sprzedaż.
Czy gdyby sytuacja byłaby taka zła, to obecne władze bawiłyby się w menedżerkę? W nadmiernie rozbudowaną kadrę, w kilku trenerów (jednego za sto tysięcy). Przecież to była typowa pralnia menedżerska - sprowadzano ,,piłkarzy", aby się kręciło, bo od początku było wiadomo, że z tych wynalazków (Valencia, Echavarria, Spicić, Videmont, Palcić, Halilović, Perez i wielu innych) nic nie będzie.
Przecież ta zabawa kosztowała minimum kilka milionów złotych.
Teraz nagle się załamało, więc zasadnym jest pytanie - gdzie są te pieniądze i gdzie one zniknęły (tu jest klucz w zrozumieniu obecnej sytuacji).
Za coś się bawili, prezentując wizje o kilkunastokrotnym wzroście budżetu i kilku krokach do przodu.
Za obecną sytuację nie jest odpowiedzialny Cupiał, tylko TS.