Takie rzeczy się po prostu nie dzieją na tak wysokim poziomie rozgrywek, nawet w takim ....idołku jakim jest Polska.
Po prostu przyjdzie styczeń i piłkarze porozwiązują kontrakty, zostanie sztab. Chłopaki z juniorów zostaną przesunięci do pierwszego składu, wróci Drzazga i Chorążka. Być może uda się uniknąć spadku sportowo, ale za to wszystko .......nie na koniec sezonu.
regan napisał(a):

Według mnie po analizie tego co już powszechnie wiemy, to Sarapata mówi prawdę.
Bo to tak wygląda właśnie, że skupiasz się na tych wymagalnych zobowiązaniach bo od nich zależy istnienie spółki tak naprawdę. W tym samym czasie jak nie masz pieniędzy (a wiemy, że wcześniej nie mieli i teraz też nie mają), zaniedbujesz bieżącą działalność i jak spłacasz jednym to brakuje ci dla innych i robi się nowy dług i koło się zamyka. Więc dług może jest na tym samym poziomie, sumarycznie jest to samo, ale zmieniają się tylko wierzyciele. Tak było w sprawie miasta. Spłacali co innego(Jovaniców, Genkovów i innych, bo to były ważniejsze zobowiązania wymagane sądownie, wiec miasto odstawili na później, ale nie przewidzieli, że nas politycznie wyruchają na boku i zrobi się problem z płynnością o którym wiedzieliśmy już w lipcu.
Natomiast chcialem przypomnieć, że w 2017 roku spółka miała lekki zysk, więc nie jest możliwe, że dług w tamtym czasie się powiększył. Nawet pewnie trochę się zmniejszył, ale teraz znów radykalnie wraca do poziomu wyjściowego czego przyczyną była pewnie nieroztropna polityka sportowa zarządu na początku tego roku a potem obrzezaniec majchrowski po nas się przeleciał.
Musimy niestety się spiąć, nie liczyć na żadnych inwestorów, tylko liczyć na siebie. Teraz jest ten czas, kiedy musimy mocno pracować, namawiać znajomych na przyjście na 2 ostatnie mecze, wpłacać darowizne na pensje piłkarzy, bo inaczej faktycznie przestaniemy być wyplacalni, piłkarze złożą wnioski i będzie już totalna dupa.
|
Sarapata nie mówiła prawdy, nigdy. Sarapata zaklinała rzeczywistość. Nie chce mi się tutaj po raz kolejny przywoływać wszystkich zasłyszanych i zaczytanych przez te półtora roku baśni.
Nie, nie możemy liczyć na siebie. Socios i inne inicjatywy są wystarczająco drenującymi portfel. Będzie zaraz grudzień, najtrudniejszy dla części społeczeństwa miesiąc w roku pod względem finansowym. Nikt nie będzie wyrzucał swojej kasy na Wisłę w pierwszej kolejności... Na Jagielloni będzie nie więcej jak 8 tysięcy, na Lechu będzie może z 10 tysięcy. Żeby było
względnie bezpiecznie na przełomie 2018 i 2019, bez pomocy z zewnątrz, potrzebne są dwa komplety publiczności. To się, ....a, nie wydarzy. Nie ma takiej możliwości.
Gdyby zarząd wyszedł do ludzi tak jak powinien, na początku sezonu, i powiedział: "kibice, jest chujowo, lecimy na dno. Wierzcie w nas, pomagajcie, możemy nie przetrwać. Trudne pół roku przed nami, różnie może być. Staramy się, walczymy" - spoko. Ale, ....a, pierwsza konferencja z Głowackim i Stolarczykiem wystarczyła (mi) żeby wiedzieć o co chodzi...
Teraz uratować nas może tylko:
- miasto
- Chińczyk od Gricuka
- inny niespełna rozumu człowiek, filantrop