Wychodziłem ze stadionu z mieszanymi uczuciami.
1. Przy Hymnie miałem ciary....
2. Przy stanie 2:0 byłem w euforii
3. Do końca pierwszej połowy chciałem rzucać paniami lekkich obyczajów, ale siedziałem na Vipach

4. W drugiej połowie chciałem pogryźć krzesełko
5. Na koniec uszło ze mnie powietrze...
Generalnie - wychodziłem zadowolony, ale niesmak pozostał
Czy tylko ja mam wrażenie, że środek pomocy gra "niechlujnie" ?