|
....a, co za mecz... z nieba do piekła, a potem znów do nieba... Paweł zmiażdżył system. Chociaż gdybyśmy byli odrobinę bardziej skuteczni, to Zagłąbie wyjechałoby z piątką w kieszeni. Niestety, nie mamy wirtuozów. Hładun - szacunek, świetny mecz i ogromna wiara w sukces. Na szczęście nieco zabrakło, chociaż w sumie wszystkie bramki Lubin zawdzięcza nam - a konkretnie Wasylowi. Pierwsza - mógł być karny, a mógł nie być, ryzyk - fizyk, Wasyl tak gra. Druga to już konkretna zjeba. Całe szczęście graliśmy do końca. I niech się ktoś teraz odezwie o zlewaniu meczu, patrząc na naszą radość po końcowym gwizdku. Dzięki Panowie za grę do końca.
|