Czułem to w gaciach, że będzie trudny mecz i był.
Trener też to czuł, więc dał zagrać Wojtkowskiemu i Brożkowi myśląc, że będą chcieli coś udowodnić. I w sumie jakby Brozio wykorzystał patelnię z drugiej połowy to mogło się to spełnić.
Środek pola dziś bez walki i werwy, kupę głupich niewymuszonych strat. Do momentu straty gola na 2:2 to praktycznie stojanov w środkowej strefie. Zagłębie miało autostradę do bramki po obu skrzydłach i multum miejsca w środku pola.
Mecz był fajny pod względem emocji i ładnych akcji. Szkoda, że Imaz się machnął w samej końcówce - bo pewnie bym był zachwycony walką do końca.
Z drugiej strony szkoda, że stać na dobrą grę tylko przez jakiś czas, a przez resztę meczu śpimy. Niezależnie czy to Lech, Lechia, Legia czy Zagłębie Sosnowiec.
Generalnie w 5 meczach 5 punktów. To już chyba dołek ewidentny po świetnym początku sezonu. Szkoda, że nie utrzymali tego szaleńczego tempa i poziomu - ale wiadomo, to była jedynie sfera marzeń
