Wyświetl pojedynczy post
pawkow
Socios Wisła Kraków
 
Od: 11.2013

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#4865
Stary 13.10.2018, 10:37
Ale czy my naprawdę rozmawiamy o zakresie pełnomocnictwa jako kwestii kluczowej? Jakie to ma znaczenie dla konkluzji czy między Miśkiem a tą panią istnieje relacja, powiązanie czy jak jeszcze to można nazwać? Przecież to jest oczywiste, że Misiek idąc ulicą nie zaczepił pierwszej z brzegu osoby i nie ustanowił jej pełnomocnikiem. Jest jakaś relacja, zaufanie. Ta osoba pracuje w księgowości Wisły. Może być kryształowo uczciwa, może tez nie być. W sytuacji gdzie nasza pani Prezes nie weryfikuje tego co podpisuje to kto zagwarantuje że nie podpisze tez jakiegoś przelewu na konto wybrane przez Miśka. To jest oczywiście czysta spekulacja ale to sa pytania które powstają w sytuacji kiedy tych związków Miska i jego otoczenia a klubem jest sporo. To są pytania, które może sobie zadac ktoś kto byłby gotów rozważyć zainwestowania w klub.

Mamy pani w księgowości, mamy osoby w kasach, mamy Damiana, w sumie na ten moment przynajmniej 5 osób związanych w taki czy inny sposób z sharksami. Na ile osób pracujących w klubie? 50?100? czy udział 5-10% osób mocno związanych z tym środowiskiem to jest zdrowy udział? Pani Prezes odpowiada że przecież tych osób wszystkich nie zna. Zapewniam, że są firmy o dużo większe gdzie jednak Prezes czy członek zarządu zna prawie wszystkie osoby pracujące.


Pani Prezes opowiada o ilu rzeczach nie widziała i ile błędów popełniła, ile przypadków złych się wydarzyło. To albo ona ma wielkiego pecha albo jest nieudolna. Długo tez jej broniłem ale pierwszy wielki znak zapytania pojawił sie przed sezonem gdy nagle zrobiliśmy zwrot o 180 stopni jeżeli chodzi o politykę sportową. Nie oceniając która opcja jest lepsza, jak ktoś kto jest od 2 lat prezesem w klubie gdzie sa problemu finansowe może pozwolić na takie życie na kredyt? Ale ok, błąd. Ale po ostatnich wywiadach uznałem że to jest po postu osoba albo faktycznie ulegająca wpływom środowiska przestępczego albo zwyczajnie nieudolna. Na wszystkie trudne pytania odpowiada "nie wiem kto mi to podsunął", "nie znam", "to był bład" "dzisiaj inaczej na to parzę". Naprawdę, albo mamy do czynienia z wyjątkowo pechową osobą albo nieudolną, albo ulegającą wpływom. W żadnym z tych przypadków nie jest to osoba która powinna stać na czele tego klubu.


Last but not least - skoro ona nie weryfikuje co podpisuje i nie wie kto jej te papiery podsuwa, to jaki jest ład korporacyjny w tej firmie? Czy tam ktoś jest za cokolwiek odpowiedzialny? W dużo większych organizacjach prezes lub członek zarządu odpowiedzialny za jakiś obszar albo weryfikuje każdy dokument pod którym się podpisuje i za który ponosi odpowiedzialność albo podpisuje bo ma 100% zaufanie do osoby która mu taki dokument przyniosła. to jest naprawdę podstawa zdrowej organizacji. A jeżeli ona nie sprawdza tego co podpisuje, ludzi w klubie nie zna, kontraktów też chyba nie sprawdza (bo skąd nagle takie problemy po zeszłym sezonie i rewolucja kadrowa), sytuacji finansowej nie zna (bo co chwilę jakiś audyt się odbywa który "ma pokazać jaka jest nasza sytuacja") to ja się pytam - po co ona tu jest? I kto za te wszystkie rzeczy powinien byc odpowiedzialny?


Sorry, trochę się rozpisałem, ale mi się w końcu "ulało". Ja wiem że nikt nie jest idealny, że Jadczak w wielu miejscach bredzi ale przecież większość tych rzeczy się dzieje. Może w ocenie prawnej szczegóły typu zakres pełnomocnictwa robią różnice ale przecież każdy logicznie myślący człowiek zdaje sobie sprawę że relacja, czy też związki istnieją. Takiego klubu chcemy? Z definicji niestabilnego (bo może się nagle okazać że przy większym śledztwie 5-10% pracowników z dnia na dzień przestanie pracować jeżeli zostaną "zawinięci" - czysta spekulacja oczywiście ale uprawniona w kontekście tych wszystkich informacji) i bardziej odstraszającego niż przyciągającego sponsorów.



Ja nie mówię że to jest proces łatwy i szybki ale przynajmniej nie udawajmy że problemu nie ma.
Odpowiedz cytując