No nie wiem, czy to jest aż tak proste, jak piszecie, bo w swojej kalkulacji Kiko powinien też chyba uwzględniać, że jego przyszły potencjalny pracodawca weźmie też pod uwagę ten minimalizm, jaki teraz prezentuje. Siedzi na tyłku, siano kasuje, czy to szczyt jego ambicji? Poza tym dziura w CV w karierze trenerskiej, a chłop jest przecież wciąż młody.. Wydaje mi się, że rozsądny człowiek wziąłby pracę nawet nieco mniej intratną, ale dająca szansę na pozostanie na widoku i dalsze zbieranie doświadczeń.
No chyba, że milcząco przyznajecie i zakładacie, że ta fucha, która mu się u nas trafiła, to jak ślepej kurze ziarno, czyli była grubo powyżej jego potencjału i na kolejną taką w przyszłości nie ma już żadnych szans. A, no to jeśli tak, to wtedy wszystko się zgadza
