Wyświetl pojedynczy post
Garret
Senior Member
 
 
Od: 04.2005
Skąd: Gród Kraka

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#131
Stary 08.10.2018, 19:45
Emocje już trochę opadły, więc podzielę się kilkoma przemyśleniami jako tako na chłodno.

Przede wszystkim trzeba podkreślić, że zagraliśmy świetną pierwszą połowę. Całkowicie zdominowaliśmy mecz, swoimi akcjami sialiśmy popłoch w szeregach obronnych Cracovii i kilka akcji naprawdę mogło się podobać. Najładniejsza oczywiście ta, przy której Zdenek kosmicznie przestrzelił. Szkoda mi tej akcji o tyle, że przy 3-0 do przerwy ten mecz naprawdę mógł się skończyć pogromem, nasi graliby już bardziej na luzie, sąsiadka z kolei zapewne byłaby zmasakrowana psychicznie. To pudło dało im trochę oddechu już w samej końcówce pierwszej połowy i wyszli na drugie 45 minut z wiarą, że da się to wszystko jeszcze odkręcić.

Właśnie, to co się działo po przerwie... Źle wyszliśmy na drugą połowę. Tak jakby trochę z nastawieniem, żeby bronić tego 2-0, czyli w sumie kompletnie inna mentalność od tej, którą do tej pory charakteryzowała Wisła prowadzona przez Stolarczyka. Rok (niemal) temu graliśmy jednak inaczej. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że wtedy już pierwsza akcja po przerwie zakończyła się golem na 3-0, ale jednak tak głęboko jak wczoraj cofnęliśmy się dopiero przy 4-0. W niedzielę chyba trochę siedziały w głowach piłkarzy dwie rzeczy - aby w końcu się przełamać po trzech nieudanych meczach i po prostu wygrać derby, które bardzo mocno obciążają psychicznie piłkarzy - podpieram się tutaj niedawnym felietonem Głowy dostępnym na lovekrakow.pl.

Skończyło się dobrze, jednak w kilku momentach było gorąco. Na szczęście na posterunku stał Lis, ale poza nim cała obrona zagrała dobry mecz. Arsenić potwierdził, że jak na warunki ekstraklasowe to bardzo dobry piłkarz, Sadlok z Wasylem również pewniej, niż ostatnio. Co do Pietrzaka to przyznam się - nie wiem. Nie rzucił mi się w oczy.

Taka mała dygresja co do meczu. Owszem, w drugiej połowie piłka latała w naszym polu karnym tu i tam, ale czy tylko ja odniosłem wrażenie, że sąsiadka gra niesamowicie prymitywną piłkę? Napie.rdal.ają wrzutki za wrzutką. Wrzutka, wrzutka, wincyj wrzutek, praktycznie nic więcej. Jeżeli przez prawie 1,5 roku Probierz nauczył ich grać tylko w taki sposób (a że to jego główny pomysł na grę wskazuje też fakt, że ciągle szuka wysokich piłkarzy), to tylko potwierdza, że z niego dupa nie trener. Jakby nie popatrzeć, pod względem kultury gry byliśmy lepsi o klasę.

Dobra, teraz łyżka dziegciu. Kort zagrał kolejny słaby mecz, z formy z początku sezonu praktycznie nic nie zostało. Dużo niecelnych podań, złych wyborów, brak prób przyspieszenia akcji jakimś szybkim, sprytnym podaniem... W tej dyspozycji Dawid drużynie nic nie daje poza rzutami wolnymi dla przeciwnika i narażanie drużyny na kontry. Nie wiem, Halilović też nie przekonuje jakoś specjalnie, ale myślę, że nie takim głupim pomysłem byłoby sprawdzenie go od początku meczu. Z drugiej strony teraz przerwa na kadrę, więc może po sumiennym przepracowaniu tych dwóch tygodni Korcik ponownie zacznie grać jak na początku sezonu? Oby!

Tak czy inaczej, najważniejsze, że Wisła Pany!

Cytat:
Dopełnieniem tego ich dna, był sposób, jaki Probierz warczał do Kabały Malarz w wywiadzie po meczu.
W jaki sposób warczał? Szczerze się przyznam, że po ostatnim gwizdku poszedłem się napawać zwycięstwem poza TV, ale teraz żałuję, bo uwielbiam patrzeć jak ten buc jest sfrustrowany.
Odpowiedz cytując