Wyświetl pojedynczy post
Dariook
Socios Wisła Kraków
 
 
Od: 07.2009
Skąd: R.K.C - AJ

Offline

Ignoruj użytkownika Pomoc
#30
Stary 04.10.2018, 11:50
Nie podoba mi sie nazwa tematu i nie podoba mi sie pisanie nazwy tej kvrwy z duzej litery...dlatego to odpuszczam, nie ma o czym dyskutowac (najchujowszy temat derbowy ever).

Jzs!

To moj post z roku 2013 ku przestrodze !

Dariook napisał(a):Wyświetl post

Trudno porównywać Kraków do innego miasta w Polsce. U nas sytacja jest specyficzna i niewątpliwie ma swój klimat. Tutaj "wpływy" czyt.frekwencja nie tylko wyraża się przez poziom sportowy ale również od grafów na mieście zaczynając a na dominacji w nocnych klubach kończąc. My w latach 80/90 byliśmy właśnie taka legią , wydawało nam się że ów piknikowy klubik zawsze będzie tym mniej znaczącym, nawet gdy coś tam pomykał M. to gdy trafino go na Salwatorze skonczono na plaskaczach i tekście typu "I tak nigdy nam nie dorównacie"

Własnie ta złudna pewność siebie, połączona z hujowym ustrojem miała okazać się początkiem końca. Popularyzacja przemocy, ruchy Skinheads , narodowe barwy to było coś co doskonale zadziałało na tych bardziej wojowniczych kibiców Wisły. M trafił na podatny grunt.
W okresie gdy kreaowała się scena hooligans w Polsce, Wiśle delikatnie mówiąc bardziej odpowiadało studenckie życie. Śpiewy, doping flagi okazały się przeżytkiem, co w ostatecznosci spowodowało odsczepianie się kibiców pięści.

M trafił niczym biznesmen w kapitalizm. Wraz z A. K. M. W. stworzyli coś czego w krakowie brakowało. Ekipa pojebańców których nie brakowało w Kraku pod nowym szyldem bez patrzenia w metrykę (dlatego po dziś dzień przerzut to nie zło) robila to co lubiała. Lała w mordę...
Nastałą moda na sracovie. Każdy kto chciał coś osiągnąć musiał być po ich stronie, a kibic Wisły?...hmm bycie nim było delikatnie mówiąc ryzykowne.
Brutalne metody(dla Wisły) tych spiewających zostawiły w domu a tych nielicznych fizycznych zepchneły na osiedlowe odludzie. Na domiar złego, kosa w tramwaju ojebana Portowcowi była tak naprawdę kosą w całą Wisłę. Noże stały się tak popularne jak samo zapytanie "za kim jesteś?" a zła odpowiedz była odpowiednio nagradzana.

Wisła stała się klubem piknikowym, dla pikników z samochodem oczywiście. Słabość jej kibiców przewijała sie nie tylko w aspekcie kibicowskim ale i moralnym również. Łatka konfidenci przylgneła nie bez powodu. Kryminał zapełniał się tymi którzy trafili tam z powodu jednego czy drugiego debila z ulicy Reymonta. Nie trzeba chyba tłumaczyć co oznaczało to w więziennej kulturze. Nawet miłośnik cymbergaja i przeciwnik piłki noznej był za "pasami"...nie było łatwo być Wiślakiem mimo trzymania zasad.

Wisła było im potrzebna nie do jak by się wydawało, nienawiści. W myśl zasady "dobrze że jestescie, będzie kogo jebać" kibice Wisły żyli tylko i wyłącznie dla ich ego. Świadomość wyższości, dominacji i panowania była potrzebą i częścią ich życia. Ta moda na pasiasto-gangsterki styl gerojskiego życia była tak popularna że od Pyzy przez przewoznikow a skonczywszy na cinkciarce i krakowiakch skonczywszy kazdy był za pasami. Biała gwiazda była blada jak nigdy. Wypad na mecz był nie lada wyczynem a częściej kończył sie wrotkami lub utratą barw na którymś z przystanków niż samą w sobie satysfakcją.

Ekipa skorzanych kurteczek pod szyldem klubiku wypłyneła na szerokie wody. Zajeła się tym w czym tygryski się lubują, czyli zarabianiem pieniedzy. Amerykanski sen w krakowie stał sie faktem, popularnoscia bili na głowę nawet "makumbę" Big Cyca czy "proboszcza" zespołu Piersi. Bycie z nimi, bycie żołnierzem było szansą dla ubogich. Nawet kibice HKS-u nagle zostali ich sojusznikami...oczywiscie w imię jebania Wisły.

Ktoś zapyta to skąd teraz Wisła? Ano z tej wszech obecnej gangsterki zapomniano o Wiślackiej młodzieży. Z osiedlowych enklaw...
Dostosowano się do przeciwnika. Przyjęto równie brutalne metody co po wolutku zaczęło przynosić skutek. Wygrane potyczki na kleparzu, olszy czy ruczaju i grunwaldzkim tylko podniosło młodych na sile. Kto od miecza wojuje ten od miecza ginie...ciśnie się na usta.

Ekipa Wisły różniła się jedną ważna rzeczą, mianowicie byli Wiślakami nie dla tego że taka nastała moda. Byli dlatego bo zostali tak wychowani a ostatnie lata tylko potęgowały kipiejącą nienawieść.
97r, Parma i przełomowa solóweczka chłopaka z Jaworzna, nogi świstają...kaszkiet spada na glebe...zawijka pana M, ostatnie panoszenie sie pod R22.
Z roku na rok Wisła rośnie w siłe, trwa wojna na osiedlach. Wjazdy przybierają na takiej sile i bezwzgledności że hks odpada... kraków coraz bardziej zostaje podzielony. Rywalizacja przenosi się do szkół a nawet do centralnych ulic krakowa. Gdy powstaje grupa wsparcia i reagowania "Devils" parchy czują dosłownie nóż na gardle, sytuacja w krakowie wydaje się być do opanowania, przez Wisłę oczywiście.
M, M, S jednoczą chłopaków z 303, złotówy, olszy, prądników i alei. Projekt rozwija się na południe wciągając wariatów z podgórza, borku, ruczaju...w Krakowie czuć dominację Białej Gwiazdy.

Kierownictwo pejsów w akcie desperacji udeżają w swoje. Zdrada i kasa to działało na nich to powinno zadziałać na tych najbardziej potrzebujących. Cel, Nowa Huta. Pech chciał że akurat ekipa D wewnetrznie iskrzyła, trzeba przyznac ze obrzezany M miał wyczucie czasu.

Od Silvera po całe osiedlowe bandy, Nowa Huta na zawsze została podzielona, stan taki trwa aż po dzień dzisiejszy.

Czy Kraków kiedykolwiek będzie normalny? Czy można go porównać do innego miasta? Czy ktoś niebędący z tego miasta to zrozumie? Czy wrogiem jest warszawska szmata? Czy da się o tym dyskutować na publicznym poziomie?

OCZYWIŚCIE ŻE NIE!
https://wislakrakow.com/forum/showpo...6&postcount=98
Ostatnio edytowane przez Dariook : 04.10.2018 o godz. 23:54.
Wiśle się nie kibicuje. Wisłe się KOCHA.

Cytat:
To może zmieńmy to podejście w tej naszej wiślackiej rodzinie. Łatwo jest bowiem na kogoś wylewać pomyje, ale jak później człowiek się obroni, to smród zostaje.
Radek Sobolewski
Odpowiedz cytując