|
Błagam nie powielajcie tych debilizmów "nie ma sianka nie ma granka"... dlatego nawaliliśmy 123 km w meczu, dlatego do końca próbowaliśmy wygrać w PP z Lechią, proponuje stanąć przed Wasylem i powiedzieć mu prosto w oczy "Wasyl nie ma sianka nie ma granka, co nie?". Rozumiem, że proste umysły lubią proste rozwiązania skomplikowanych problemów, ale bez przesady.
Bo przecież słabsze wyniki nie mają nic wspólnego z ogólnym lekkim spadkiem formy całej drużyny, gdzie w poprzednich meczach byliśmy na swoim topie, nie ma nic wspólnego z oczywistym sporym dołkiem formy Sadloka i Korta oraz brakiem gotowych zmienników na już, kompletnie nie ma nic wspólnego z ogrywaniem niedoświadczonego bramkarza i nie ma nic wspólnego z wieloma innymi czynnikami wpływającymi na to wszystko. Czynnik jest jeden: nie ma sianka, nie ma granka. Byłoby sianko byłoby MP, proste.
|