|
Druzgocąca dominacja to była w drugiej połowie dogrywki. Przez resztę czasu spotkanie było wyrównane, w pierwszej połowie Buchalik wyjął kilka sytuacji sam na sam, ale wynikały one z koszmarnych błędów obrony, a nie jakieś niesamowitej przewagi Lechii. Grali bardzo dobrze taktycznie, my mocno niepewnie i byli w stanie wyjść z kilkoma kontratakami.
Zresztą, to 5:2 to przecież też nie było zrobienie miazgi (poza wynikiem) z przeciwnika, mecz przez większość czasu też był wyrównany. Tym razem ułożyło się inaczej. Szkoda, ale zdarza się. Taki sport...
|