Ta cała sytuacja wygląda tak jakby ktoś miał końskie łajno w domu i zamiast je po prostu wyjeb**, otworzył okno ciesząc się, że się wywietrzy.
Jestem zdumiony tym jak niektórzy alergicznie reagują na pomysł pożegnania się z Sarapatą.
Jesteśmy w totalnej dupie. Brak widocznych zmian działa bardzo niekorzystnie na nasz wizerunek, a co za tym idzie wartość klubu. Przez tydzień od emisji materiału praktycznie prawie nic nie zostało zrobione. Wysłanie newslettera to kibiców i tweety rzeczniczki to kropla w morzu. Przecież to jest niepoważne. A realia są takie, że Sarapata i Dukat mają w tym momencie toksyczny wizerunek dla Wisły SA i TS. Nieważne, że nie ma wobec nich zarzutów.
Parę dni temu napisałem:
Virusman napisał(a):

Hipotetyczna sytuacja: jutro Sarapata podaje się do dymisji i wraz z Dukatem natychmiast całkowicie opuszczają Wisłę. Nie mają już z nią jakichkolwiek powiązań - ani z SA ani z TS. Nowym prezesem SA zostaje Gołda.
Co Wisła na tym traci? Pytam serio, nieretorycznie.
|
Odpisał mi Czaro, uważam że racjonalnie, mimo że nie do końca się zgadzam, że nie ma żadnej straty, ale jeśli nominacja znowu pójdzie z TSu to wymiana na stołku prezesa nic tak naprawdę nie zmieni w odbiorze przez innych.
Moim zdaniem jednak:
1. Jeśli ryzyko straty jest bardzo ograniczone, bo tak naprawdę ryzykujemy tym, że kolejny prezes będzie gorszy od Sarapaty (o jej prezesurze niżej), a w praktyce można tylko zyskać, to co robicie? Wysyłacie darmowy kupon na loterie, czy nie?
2. Jeżeli Gołda by to dobrze rozegrał to sprawa jest absolutnie niecałkowicie, ale w miarę do wyprostowania. Tylko, że to nie polega ona na wygraniu pojedynku z Jadczakiem. A gdyby za jakiś czas po Gołdzie władzę objęło transparentne odcinające się od chuliganów Socios, to kto wie, czy na tej sprawie jeszcze byśmy nie wygrali.
Niektórzy chyba nie rozumieją, że zarzutem wobec Wisły Kraków SA nie jest to, że wynajmuje pomieszczenia pod siłownie do 2025, czy tam 2029 roku, bo to nie robi żadnej różnicy (a po drugie wynajmującym jest TS Wisła). Co więcej, nie chodzi nawet o to, że Wisła jest uzależniona od widzimisię chuliganki w niektórych kwestiach w zamian za spokój na stadionie jak jest w innych klubach. Tutaj wszystko rozbija się o to, że Sarapata rządząca Wisła jest prezesem z nominacji Sharksów i reprezentuje ich interesy w klubie, bez względu na to, czy to jest prawda, czy nie (sami sobie szczerze na to pytanie odpowiedzcie). To samo tyczy się Dukata tylko, że na innym stanowisku.
Czy Mioduski, Rutkowski albo Filipiak wstawialiby się za ludzi, którzy pocięli maczetami kogoś na osiedlu? Nie? A wiecie czemu? Bo oni odcinają się publicznie od kryminalistów wiedząc jakie takie kontakty mają znaczenie dla wizerunku ich jako osób zarządzających, jak i firm, które prowadzą. To są realne straty finansowe.
Oczywiście dla nas to nie ma znaczenia prawda? My sobie poradzimy... To dziennikarze, sponsorzy i miasto stracą na konflikcie z nami, a nie my, tak?
Cytat:
|
Sponsorze i dziennikarzu - jeśli nie potrafisz popierasz działań Wisły, kiedy jest najgorzej, to nie zasługujesz na nią kiedy jest najlepiej. - Henryk Reyman
|
Ja sobie nie wyobrażam braku odejścia Sarapaty. Dla mnie to w ogóle jakieś nieporozumienie, że do tego jeszcze nie doszło. Jeszcze gdyby Sarapata była jakimś świetnym prezesem... A tak naprawdę tu nie ma czego bronić... Może oprócz tego, że miała trudne warunki finansowe (dlatego przepłaciliśmy za hiszpański zaciąg?) i na razie jest tutaj tylko 2 lata i się jeszcze nauczy (a jak naprawi swój wizerunek?)... Klub ma 112 lat, Sarapata jest 2% tego czasu, Wisła będzie istnieć długo po jej odejściu, a traktuje się ją jakby była jedyną osobą mogącą nas uratować... Bez żartów...
Sarapata jest prezesem - wbrew odczuciom po wszystkich przygodach, że sprawuje władze w klubie dłużej - 2 lata od 26.08.2016. W pierwszej części jej prezesury najlepsze było to, i za to głównie ją chwalono również na tym forum, że zmieniła wizerunek Wisły. Klub stał się bardziej otwarty. Topory wojenne z dziennikarzami zostały zakopane, szczególnie po przyjściu Tabor-Leszko. W konsekwencji klub zaczął mieć po prostu "lepszą prasę". Widać było, że bardziej się dba o to, co wychodzi do mediów. Każda wypowiedź wyglądała jakby przeszła przez agencje PRowskie (co podobno nie mija się zbytnio z prawdą). Nie było głupich komunikatów, oświadczeń lub innych wypowiedzi wystawiających działanie klubu na pośmiewisko. Przyszli drobni sponsorzy/partnerzy, LV Bet na koszulki. Zrobiono różne dodatkowe rzeczy typu budowa strefy Max-Flix. Komunikacja między zawodnikami i kibicami poprzez media również się poprawiła itd. Nie wnikam, kto to konkretnie organizował i w czym Sarapata miała swój wkład, a w czym nie - była w tamtym okresie prezesem: wszystko co się działo, zarówno dobre i złe rzeczy, idą na jej konto. Do tego wydawało się, że sytuacja finansowa klubu również się poprawia, mimo opóźnień z wypłatami dla zawodników. Może to było tylko odczucie pozytywnym wizerunkiem Wisły, a nie konkretnymi wypowiedziami (nie pamiętam ich).
Jest 24.09.2018. Po nieudanym eksperymencie hiszpańskim klub jest na skraju bankructwa. Parę tygodni temu kibice ratowali klub kolejną akcją charytatywną praktycznie reanimując trupa. Nie wiadomo na jak długo to pomoże. Część przyszłych przychodów od Ekstraklasy została zablokowana. Najlepszy piłkarz odchodzi za 30% swojej wartości rynkowej, ponieważ klub potrzebuje pieniędzy na gwałt. Następuje wymiana kadrowa z konieczności. Zawodnicy wciąż nie mają płacone. W mediach codzienna jazda po Wiśle. Zarząd ukrywa się unikając komunikatów prasowych. Sponsorzy grożą wycofaniem się. Konflikt z miastem. Dziennikarze bojkotują spotkania z władzami klubu.
Kto jest za to odpowiedzialny? Zewnętrzne, wrogie siły chcące zniszczyć Wisłę Kraków? A może to zarząd Wisły podjął złe decyzje, które prawie nas wykończyły, a na dodatek składa się z osób, których przeszłość i teraźniejsze działania stwarzają bardzo duże ryzyko dla pojawienia się negatywnych materiałów dziennikarskich?
W ciągu ostatnich dni miało miejsce pewne wydarzenie nie mające związku z Wisłą Kraków.
Cytat:
Ksiądz Jacek Stryczek złożył dziś rezygnację na ręce zarządu Stowarzyszenia "Wiosna". Nie jest juz prezesem "Szlachetnej Paczki" - informuje WP.pl.
Jak ustalił portal, rezygnacja zostanie rozpatrzona przez Walne Zgromadzenie Stowarzyszenia, które zbierze się 1 października w Krakowie.
Autor materiału zamieszczonego na Onecie, Janusz Schwertner, twierdzi, że pod wspaniałą fasadą "Szlachetnej Paczki" kryją się ludzkie dramaty i tragedie. Jak dowiadujemy się z materiału, codziennością w fundacji prowadzonej przez księdza są mobbing, ataki na pracowników, poniżanie ludzi. W Krakowie pracować ma terapeutka, która choć nigdy nie spotkała kapłana, ale âzna go lepiej niż niejeden z jego przyjaciółâ. Bo jej pacjentami są byli pracownicy fundacji "Wiosna".
Po ujawnieniu przez Onet szokujących informacji dotyczących traktowania pracowników w fundacji "Wiosna", twórca "Szlachetnej Paczki" wydał oświadczenie, w którym nie przyznaje się do zarzucanych mu czynów, ale oddaje się do dyspozycji władz stowarzyszenia. âTo absurdalne zarzutyâ twierdzi kapłan.
"Nie zgadzam się z zarzutami postawiony w artykule Onetu. Uważam, że tekst jest jednostronny, emocjonalny, a przez to nieprawdziwy. Trudno jest z nim polemizować, ponieważ w tekście znajdują się wypowiedzi osób, które w żaden sposób nie zostały zweryfikowane. Zabrakło w nim także wielu naszych wyjaśnień" â napisał ks. Stryczek w komunikacie na Facebooku.
|
Cytat:
Drodzy Państwo, dobro SZLACHETNEJ PACZKI jest dla mnie najważniejsze i nie chcę, by jakiekolwiek kwestie zagroziły toczącym się projektom, a przede wszystkim â niesieniu pomocy tysiącom potrzebujących.
Uznając powagę sytuacji, postanowiłem oddać się do dyspozycji Walnego Zgromadzenia Stowarzyszenia WIOSNA, zgodnie ze statutem.
|
Zanim napiszecie o tym czym różni się nasza sytuacja od tej, w której organizator akcji charytatywnej rezygnuje w związku z zarzutami w jego stronę, mimo że się z nimi nie zgadza, w celu ratowania wizerunku fundacji, to ja Wam wymienię jedną podstawową rozbieżność między tymi dwoma przypadkami. Bez Stryczka nie wiadomo, czy Szlachetna Paczka przetrwa, a jest prawie pewne, że dużo straci, ponieważ był on medialną ikoną tej akcji. Wisła Kraków była, jest i będzie niezależnie od tego kto będzie prezesem!
Sarapata na niektórych konferencjach prasowych wymieniała przez wszystkie przypadki wyrażenie "leży na sercu dobro Wisły Kraków". Nie wiem jakie ma intencje - może dobre. Ale na ten moment jej obecność w strukturach klubu jest w sprzeczności z interesem Wisły.
Rozpocząłem tego posta stwierdzeniem, że jestem zdumiony tak mocnym sprzeciwiem niektórych ws. pożegnania się z Sarapatą. Natomiast prawdę powiedziawszy, nie jestem zdziwiony zdaniem tych - mimo że się z nimi nie zgadzam - którzy patrząc na naszą obecną prezes widzą osobę trzymającą się za wszelką cenę dobrze płatnego stołka, na którym zresztą sama sobie podwyższyła pensje. Pani prezes ostatnim brakiem działań bardzo się chyba stara, żeby tak o niej sądzono.