|
ja od jego początków w Wiśle nie mogłem się nadziwić, jak tak słaby piłkarz może występować w naszym zespole. Później został kumplem Nawałki w Górniku i w kadrze, ale wciąż nie miałem pojęcia, co on właściwie robi na tym boisku poza podawaniem do najbliższego. To samo było po jego powrocie do Wisły i później w Legii. Jak dla mnie to gość, który gdyby nie był ciągnięty za uszy przez Nawałkę, to kisłby gdzieś po drugich ligach i o którym dawno byśmy zapomnieli.
A że dodatkowo zrobił z siebie błazna zapewnianiem, że nigdy nie pójdzie do Legii, to już w ogóle krzyż na drogę.
|