|
Nie pamiętam kiedy ostatnio z takim spokojem podchodziłem do straty bramek. Bez żadnej obawy, że nie damy rady tego odrobić.
A po trzecim golu dla nas zachowujemy się jak wilk który poczuł krew - skaczemy do gardła żeby zagryźć ofiarę..
Nie przypominam sobie też meczu w którym drużyna nie strzela bramki z karnego a w natępnej akcji strzela gola
|