|
Nie da się ukryć, że umowa z Kiko to istne kuriozum. Ten, kto wymyślił coś takiego miał naprawdę szeroką wyobraźnię.
Gość punktował i ok ale od początku było wiadomo, że to nie jest rozwiązanie na lata, tylko przejściowe.
Nie był to - brzydko mówiąc - towar, o który klienci by się zabijali, natomiast dostał superbezpieczny dla siebie kontrakt.
Ma rację @Karherop pisząc o tym, że to megababol Zarządu.
Jarosław Królewski....Nie jestem fanem.
|