sandomingo napisał(a):

Ok, to napiszę jeszcze raz. Skoro chcesz to nie patrzmy póki co na punkty - to jest ekstraklapa, różnie może być. Choć uważam, że punktów mamy zbyt mało, ale pomińmy.
Teraz do sedna:
Na dzień dzisiejszy, czyli 11 sierpnia mamy dwumiesięczne zaległości w wypłatach. Nasze jedyne możliwe przychody w najbliższym okresie to te z dnia meczowego - bo raczej Arsenica nie uda się sprzedać w tym okienku.
Dwa najbliższe mecze na R22 będą 25 sierpnia a potem 15-16 września. 15- 16 września, czyli już potencjalnie zaległości mogą być 3 miesięczne, czyli stajemy pod ścianą.
Ten mecz 25 sierpnia to właśnie mecz z Górnikiem, który dla mnie będzie meczem o życie, na tym etapie, na którym jesteśmy. Po pierwsze bardzo, ale to bardzo potrzebujemy punktów i to nie jednego a trzech. Po drugie -równie bardzo ale to bardzo potrzebujemy kasy, którą może nam dać 20 tys na trybunach. To raczej SF ale pomarzyć można..
|
Bzdury.
Po pierwsze założenie że brak wypłat i niepewna przyszłość działa demobilizująco jest logiczne, a więc nieprzystające do realiów ekstraklasy. Zwykle oznaczają one że piłkarze grają na 250%, bo trzeba szukać nowego fraje... Znaczy, pracodawcy.
Po drugie - do miasta nie idzie 100% pieniędzy z Canal+, na ile mi wiadomo. Twoje założenie że przy meczu z Górnikiem będą 3 miesięczne zaległości jest błędne. Pieniądze mogą się skończyć, ale o wiele później. Mogą. Jest ryzyko. Z transzy C+ na miasto idzie 1.8-2 mln zł ROCZNIE. Ale to co piszesz to AFAIK bzdura. Skąd masz takie informacje?
Jesteśmy po rewolucji. Zmianie uległ sztab i skład. Przechodzenie do porządku dziennego nad faktem, że przebiegło to tak dobrze (i jesteśmy wielkim pozytywnym zaskoczeniem początku sezonu, co każdy podkreśla) i .......enie że za słabo punktujemy jest toksyczne. Moglibyśmy teraz mieć zero punktów, a potem i tak wejść z palcem w dupie do ósemki. Siedem porażek z rzędu Wdowczyka? Wtedy to dopiero była atmosfera...
Przegramy z Górnikiem - nic się nie stanie. Wygramy - będą trzy punkty, niewiele to zmienia.
Szanujmy to co mamy.