Legia za 2017 rok, kiedy to nie awansowała do fazy grupowej miała 138mln przychodów, a w tym przychody z transferów na poziomie ok 33 mln złotych.
Teraz jest 2018 rok. Przy zakładanych poziomach wpływów poza-transferowych na podobnym poziomie o czym poniżej, daje to ok. 105 mln złotych plus w 2018 roku w styczniu sprzedano za 1mln euro Sadiku + za 1 mln euro Moulina. Daje to ok. ekstra 9 mln zł.
Jeżeli Legia nie sprzeda już nikogo jej przychody ukształtują się mniej więcej na poziomie 115 mln zł.
Z uwagę finanse Legii śledzą też jej kibice prowadząc skrupulatne wyliczeni
. Pozwolę sobie poniżej zacytować:
W Legii stało się coś, co musiało nastąpić prędzej czy później â piłka w doliczonym czasie meczu w Astanie odbiła się od słupka w niewłaściwą stronę, przez co w budżecie brakuje milionów. Ile? Spróbujmy policzyć.
Przychody z działalności podstawowej wyniosły w poprzednim sezonie 233 miliony. Odejmijmy od tego:
- 96 milionów utraconych przychodów z praw telewizyjnych w Lidze Mistrzów;
- około 11 milionów utraconych przychodów z praw telewizyjnych w Lidze Europy (mimo braku fazy grupowej Legia jakieś pieniądze dostanie);
- 12 milionów ze sprzedaży biletów (brak meczów w europejskich pucharach, prawdopodobny spadek frekwencji w lidze);
- 8 milionów innych przychodów (zakładam spadek przychodów z wynajmu lóż, reklamy i sponsoringu, sprzedaży towarów; optymistycznie zakładam mistrzostwo Polski i utrzymanie przychodów z nc+ na poziomie 16 mln zł).
W efekcie schodzimy na poziom 106 milionów, podczas gdy koszty działalności podstawowej wyniosły w poprzednim sezonie 186 milionów. Oczywiście trzeba je ciąć:
- 3 miliony wynagrodzeń stałych na drugą część sezonu w związku z prawdopodobną zimową wysprzedażą (kandydaci to Nagy, Moulin, Szymański i jak zwykle Pazdan);
- 11,5 miliona premii (nie ma premii za europejskie puchary, zostaje premia za mistrzostwo Polski);
- 5 milionów w związku z brakiem odprawy dla Hasiego (zwolniony właśnie Magiera miał kontrakt do końca sezonu);
- 3 miliony â niższe koszty obsługi pierwszej drużyny w związku z brakiem wyjazdów na mecze pucharowe oraz zapowiadanym niższym standardem wyjazdów krajowych;
- 5 milionów â inne oszczędności w związku z brakiem pucharów oraz restrukturyzacyjne.
Przy takich założeniach spółka zeszłaby z kosztami na poziom 159 milionów, co zestawiając z przychodami daje stratę ze sprzedaży 53 miliony. Wykres poniżej najlepiej obrazuje tę smutną rzeczywistość.
Jeżeli 53 miliony straty skorygujemy o 16 milionów amortyzacji oraz uwzględnimy środki, które klub âodziedziczyłâ po przygodzie z Ligą Mistrzów (8 milionów?), to otrzymamy wartość gotówki, której może zabraknąć do pokrycia wydatków w sezonie bieżącym. Te około 30 milionów trzeba znaleźć w spółce (sprzedając piłkarzy w zimowym okienku) i/lub na zewnątrz (zwiększając zadłużenie lub sięgając do kieszeni właściciela). To jest przybliżone oszacowanie dokonane na podstawie następujących dodatkowych założeń:
- środki ze sprzedaży Vadisa (około 8 milionów) zostały w całości wykorzystane do sfinansowania letnich zakupów (informacja właściciela podana w rozmowie z red. Iwańczykiem 17 września);
- nie kupujemy piłkarzy w oknie zimowym;
- inwestycje w środki trwałe (boiska przy stadionie, a przede wszystkim ośrodek w Książenicach) realizujemy w ramach odrębnych projektów zapewniając im odrębne finansowanie (ogłoszone w poniedziałek 11 milionów dotacji rządowej to 20 procent nakładów; reszta to prawdopodobnie w dużym procencie dług).
Widzimy, że na lukę finansową wpływa szereg czynników, dlatego żeby nie męczyć się z założeniami poprosiłem klub o podanie właściwej liczby. Odpowiedź póki co nie padła i nie mam o to pretensji, bo każda spółka chroni swoje tajemnice. Wiemy tylko, że w rozmowie na antenie TokFM Mioduski wspomniał o âkilkudziesięciu milionachâ niedoboru, który pokryje między innymi z własnych środków. Będzie musiał, bo tej w drużynie nie ma piłkarzy, których można sprzedać za 30 milionów.
Legia miała w zeszłym sezonie koszty na poziomie 159 do 160 mln zł. W sezonie 2018/2019 ma budżet 170 mln złotych, jednak ja go skorygowałem, że zejdą z kosztami do 150 mln zł., a wygenerowane 20mln posłuży do do spłaty zadłużenia wygenerowanego w poprzednim sezonie. W tej sytuacji nie sprzedając już nikogo osiągną przychody na poziomie ok 115 mln, a więc będzie dziura na 35 milionów.
Napomknę jeszcze tylko o dwóch rzeczach.
1. Sytuacja Legii jest na tyle trudna, że Mioduski zesłał do rezerw Pasquato, a ponadto Jędrzejczyka nie zesłano do rezerw obawiając się rozwiązania kontraktu z winy klubu, tylko otrzymał on zakaz gry w oficjalnych meczach. Jak dla mnie to po pierwsze oznaka, że jest nieciekawie z finansach. Po drugie to skandal, gdyby Wisła była w takiej sytuacji PZPN dawno by pomógł takim piłkarzom.
2. Wpływy poza-transferowe na poziomie 105 mln zł. W sezonie 2016/2017 jeżeli się nie mylę tyle wynosiły. W sezonie 2017/2018 np. frekwencja spadła o ok. 17%. W ślad za frekwencją spadły ogólne zyski z dnia meczowego (mniej kibiców-mniej sprzedanej kiełbasy i piwa). Spadły też jak można mniemać zyski z koszulek, ponieważ mniej kibiców na stadionie to tez mniejsza potrzeba zakupu gadżetów typu szalik i koszulki.
Nie ma jeszcze raportu z którego mozna by odtworzyć sezon 2017/2018, ale skoro w 2016/2017 było ok 105 mln i sezon później frekwencja spada o 17% to można zakładać, że wpływy spadły.
Legia nie wchodząc do LE popadnie w długi na poziomie min 60 mln złotych w najlepszej sytuacji, co jest wątpliwe, do poziomu przeszło 80mln zł, co jest bardziej prawdopodobne. Dlatego w sezonie 2018/2019 nie wyobrażam sobie aby zdobyli mistrza, a to dlatego, że będą musieli zredukować kadrę i zrobić wyprzedaż, a nie ma kogo sprzedawać.