Musiałbym użyć wielu obelżywych wyrazów, by określić postępowanie tego typa Marciniaka.
Praktycznie co kolejka coś odp...la. Runje nawet piłki nie dotknął i wjechał w nogi Ondraszka.
Ten nędzny "gwizdek" jest w chorobliwy sposób hołubiony przez władze piłkarskie, co przekłada na jego gigantyczną bufonadę i ego na poziomie iglicy Pałacu Kultury. Niedzielny mecz to klasyka wypaczenia wyniku.