Coś tam jednak w google jest:
https://pl.linkedin.com/in/marzena-sarapata-57a2735b
Z tego wynika, że Prezes raczej wolała być działaczem sportowym albo urzędnikiem niż na sali sądowej. Pracowała na etacie w urzędzie, działa w TS, zanim poszła na aplikację radcowską skończyła studia podyplomowe z zarządzania w sporcie. Zanim przyszła do Wisły S.A. przez dwa lata była członkiem zarządu TS, który też jest klubem sportowym. No, jak dla mnie jakieś doświadczenie ma, ciągle się uczy. Skoro ukończyła aplikację radcowską, to można uprzejmie założyć, że się nauczy.
Po mojemu nie jest źle - zwłaszcza na tle korowodu pacanów, którzy się przez gabinety wiślackie przewinęli za czasów TFK. Pamiętam, jak z Gaszyńskiego tu niektórzy robili człowieka sukcesu i nauki. Na mój nos ma też większe doświadczenie i potencjał intelektualny niż nasz nowy potencjalny zbawca.