Rience napisał(a):

|
Na dno pociągnął Wisłę Cupiał... Z dna Wisłe próbuje wyprowadzić TS, co im nie wychodzi, ale ciężko się spodziewać cudów od kogoś kto nie ma żadnej kasy.
|
Dokładnie. Dla mnie dzień w którym przejął Wisłę jest najczarniejszym w naszej historii... Jak wiadomo w piłce nożnej nie chodzi o tryumfy, wygrane derby, grę w europejskich pucharach...
Najważniejsza jest stabilna sytuacja finansowa...
Pamiętam to upokorzenia w derbach. Co prawda niby na boisku wygrywaliśmy, ale pamiętam jak w pracy żydki mi cisnęły, że ich spółka nie ma długów - ba! zakończyła rok zyskiem...
No i te lata gdy odwoływaliśmy fetę mistrzowską, bo byliśmy upokorzeni długiem... Pamiętam za to fety cracovii, czy garbani z powodu "stabilnej sytuacji finansowej"...
----
A tak poważnie, to największym kabaretem jest fakt, że TS rok po przejęciu rządów od TF zwiększył wydatki na pensję o 2 miliony złotych... Jak ich nazwać, skoro Cupiała ciśniemy od dyletantów?
czaro napisał(a):

Bardzo rozumne, widać że nie zły z niej prawnik...
To jest najlepsze zdanie:
Cytat:
|
Do tego pojawił się problem z miastem, ze stadionem. Sytuacja nie była najbardziej komfortowa do negocjowania dużego transferu. Stało się tak, jak się stało. Myślę, że w tamtym momencie była to jedyna słuszna decyzja - dodała.
|
Klasyczna gadka prawnicza.
Ona "myśli, że" to była jedyna słuszna decyzja. Czyli nie jest pewna. Czyli nie było ultimatum. Czyli nie trzeba było sprzedawać go 4 lipca, można było negocjować parę dni, może tygodni...
Pani Sarapata poszła va banque, myśląc że sypiąc milionem, miasto odpuści i przedłuży o rok umowę... A za rok będziemy się martwić...
No i się przeliczyła...
Dlaczego tylko Legia była przy stole? Bo jedyna osoba mająca kontakty w środowisku menedżerowsko-scoutowym została zwolniona, a Głowa kontaktów jeszcze w Europie nie ma...
Zresztą, nie zgadzam się z nią z tym, iż powody zwolnienia Junco "dla dobra klubu" nie zostają ujawnione. My tu wszystko śmierdzi: jeżeli facet coś zawalił, czemu się tego nie ujawni? Choćby zdawkowo. Gdzie tu jest dobro klubu, wysyłać w świat przekaz, że zwalniamy pracowników bez powodu?
To, że Junco milczy w mediach (chyba, że coś przeoczyłem?) też jest dla mnie znamienne. Czemu nie broni swojego dobrego imienia, gdyby został zwolniony nie słusznie?
Ewidentnie obu stronom cisza jest na rękę - wnioski nasuwają się same. Pewnie "zapomniał" podzielić się jakąś prowizją menedżerską...
Cytat:
|
Trzeba pamiętać, że na końcu najważniejsze jest zdanie piłkarza, który musi zdecydować się na pójście do tego, czy innego klubu. Carlos od początku twardo stawiał warunek, że jedyny klub, który go interesuje to Legia Warszawa, co nieco ogranicza możliwości negocjacyjne.
|
Zostawiając sprawę Carlitosa - czy ktoś jej może wyjaśnić, że na końcu liczy się zdanie trzech podmiotów: klubu pozyskującego, klubu sprzedającego i piłkarza? Wszystkie strony muszą się zgodzić.
Po .... ona udziela tych wywiadów?
Czy cała europa musi wiedzieć, że w Wiśle to piłkarze decydują gdzie odchodzą? Że jak złożysz ofertę na 100 tys euro i usłysz od klubu: "sorry, mamy ofertę na tego piłkarza za 500 tys" to możesz to olać i namawiać piłkarza wszak: "na końcu najważniejsze jest zdanie piłkarza"...
....a.
Czy nie może powiedzieć: "to była jednorazowa sytuacja, nigdy więcej takiego błedu nie popełnimy"? Czy nie może myśleć do przodu, tylko wiecznie udawać że nie popełniła błędu?
Cytat:
|
Z tego miejsca pragnę podziękować prezesowi Bońkowi i prezesowi Animuckiemu, ponieważ poświęcili bardzo dużo czasu na rozmowy ze mną i wspólne poszukiwanie jak najlepszego rozwiązania dla Wisły, czego efektem jest to, że Wisła zostaje przy Reymonta. Tam gdzie jej miejsce. W sposób szczególny chcę podziękować także panu prezesowi Pawłowi Żelemowi, bo był to człowiek, który w 48 godzin potrafił dogadać warunki umowy najmu stadionu Piasta Gliwice, żebyśmy mieli "plan B" i zabezpieczoną licencję na grę w Ekstraklasie - mówiła Sarapata.
|
A niektórzy dalej twierdzą, że to nieprawda i pomysł wyszedł od Wisły... Nasza prezes załatwiła nam plan B w między czasie.
======
Co do .......enia o siłowni: wy tak na poważnie? Przecież większość siłowni "przy klubowych" w Polsce działa na podobnych zasadach, i mniej lub bardziej oficjalnie jest kontrolowana przez "kumatych"... Bądźmy poważni. Nie mówiąc o tym, że bliskość tych panów jest na rękę również piknikom...