Temat rośnie, a ja go dopiero dzisiaj zobaczyłem, ech, wakacje...
Generalnie tak jak przedmówcy, widzę tutaj (na tę chwilę, nie wykluczam, że po głębszym przemyśleniu mi się zmieni!) formę stowarzyszenie z osobowością prawną plus składki.
Dwa widoczne w dyskusji nurty, tj. dawaj co najmniej stówę albo spadaj oraz daj co łaska pożeniłbym w jedno za pomocą sprytnego manewru podziału na członków zwyczajnych (zobowiązanych do wpłaty tej mitycznej stówki) i członków wspierających (w miarę regularne wsparcie w dowolnej wysokości).
W zakresie stosunków z klubem, uwzględniając jego sytuację finansową, daleki byłbym od oczekiwania bonusów materialnych, jeśli już, to "niematerialnych", bezkosztowych dla klubu akcji. Komercyjnie niech sobie zarabiają swoimi zasobami na własną rękę, potrzebują każdej złotówki i każdego nośnika marketingowego.
Zgadzam się z tym, że uderzanie we wpływ na wybór zarządu jest, delikatnie rzecz ujmując, co najmniej za wczesne. Inna sprawa, że czasem mam wątpliwości czy wpływ tak szerokich, niezbyt skonkretyzowanych grup kibiców na zarządzanie klubem w ogóle jest dobrym pomysłem... (a propos, ze względów PR-owych wskazane jest, aby we władzach socios nie pokrywały się personalia z władzami SKWK)
A, no i powiedzmy sobie szczerze - taka organizacja, nawet opierając się na pracy społecznej członków, ma swoje koszty. Całość kasy nie pójdzie na klub. Co więcej, trzeba się zastanawiać też i nad formą przekazywania kasy, skutkami podatkowymi i takimi tam. Np. być może zamiast darowizny, lepiej byłoby od klubu kupić jakąś usługę. Trzeba więc z góry przemyśleć cele i sposoby działania.
Zagadnień do sensownego ułożenia tematu jest sporo, czasem warto parę rzeczy przemyśleć, żeby potem nie żałować. Ogólnie jest kilka wzorów, z których można czerpać (hiszpańskie socios, niemieckie 50+1), problem polega na tym, że żadnego bezpośrednio nie przełożymy na nasze realia.
Cieszy oczywiście liczba deklaracji, już na tę chwilę bylibyśmy w stanie opłacić jeden mecz rocznie
