"Dość znamienny jest w tym kontekście przypadek Wisły Kraków, która nagle stanęła przed problemem, czy będzie mogła grać na własnym stadionie.
- Muszę przyznać, zaskoczyło mnie to, bo miałem inne wyobrażenie o biznesowym zarządzaniu tym klubem. Sprawa ze stadionem wydaje się już wyjaśniona, ale doprowadzenie do sytuacji, że cała Polska mówi, iż miasto Kraków nie da stadionu to jest wizerunkowa katastrofa. Ludzie pracujący w klubie powinni się zastanowić nie tylko, jak do tego doszło, ale dlaczego sprawa w ogóle ujrzała światło dzienne? A to ma bezpośrednie przełożenie na biznes. Łatwo sobie wyobrazić sytuację, że krakowski albo małopolski biznesmen myśli sobie: "Rozważałem, aby się zaangażować we wsparcie klubu, ale się wycofuję". To znakomity przykład złej pracy marketingowej, co rzutuje na całość."
https://eurosport.interia.pl/pilka-n...an,nId,2608617