kacpaw91 napisał(a):

Po różnych decyzjach zarządu, jak z utrzymywaniem niejednego trenera, podwyżce wynagrodzeń mimo takiej sytuacji, naprawdę nie ma co się dziwić. Niektórzy mogą się czuć jakby dawali piątaka uzależnionemu od alkoholu bliskiemu. Zawsze te pieniądze można przegrać głupią decyzją...
Szkoda, że nie ma bezpośredniego konta uruchomionego przez miasto do spłacenia długu za stadion. Być może wtedy by byli chętni aby się dołożyć. No i transparentność ile jest w ogóle tego zadłużenia i ile z tego to zobowiązania wymagalne i o ile przeterminowane. Czy w kwocie długu są kredyty czy my lecimy głównie na odsetkach ustawowych?
Ciekawi mnie jak to jest, że Widzew w 2. lidze (a także wcześniej w 3. lidze) potrafi w jeden dzień sprzedać 16 000 karnetów a Wisła grając w Ekstraklasie nie zbliży się nawet do tego wyniku. Czy tam po prostu kibice są tak stęsknieni grą o najwyższe cele, że zrozumieli, że muszą sami wspomóc klub czy o co chodzi?
|
O to chodzi, że bujdy piszesz... to tak na marginesie
A przechodząc do meritum to niektóre decyzje zarządu też trzeba zrozumieć, by nie być tym samym hipokrytami do kwadratu. Co do kwestii komunikacji klubu z kibicami to się zgadzamy - dno poniżej mułu. Amatorka na całego i to dla dobra całej Wisły powinno być w trybie pilnym zmienione o 360 stopni celcjusza
Natomiast, przez 2 lata, odkąd Wisła jest w rękach TS, wiedząc, że mamy spuściznę po TF: 14 mln zł różnych długów + 10 mln wykupu akcji od TF, na co TS nie miał pieniędzy, wymagaliście od wladz klubu gry o: "najwyższe cele", "o puchary", wymagaliście transferów, kadry zawodników, sprzętu i infrastruktury na wysokim poziomie.
Na tym i pewnym innym forum ciągle panowała presja: wynik wynik wynik, transfery, kadra, puchary... wiedząc, że długi musimy spłacać, że są podpisane ugody, które trzeba spłacać, że na Wiśle ciążą ciągle wierzyciele, którzy jak wcisną odpowiedni guzik, to może nie być zabawnie. I w tej całej historii gdy dziś miasto upomniało się o swoje, tak naprawdę przypomniało nam, że hallo hallo ale mamy jeszcze długi do spłacenia, że wynegocjowane ugody trzeba spłacać a budżet nie jest z gumy! I naglę budzimy się z ręką w nocniku, że ale jak to? My Wisła jesteśmy, to chooj z długami bo my gramy o puchary...
Panowie. Mam nadzieję, że w końcu sobie uświadomimy, że sytuacja finansowa Wisły od 2012 roku jest bardzo zła. Oczywiście obecny zarząd się przeliczył ze swoimi prognozami i planami, troszeczkę chciał iść na skróty w pewnych tematach i się przejechał po rynnie na początek drogi i mam nadzieję, że to będzie nauczką dla zarządu i dla kibiców, oraz wszyscy razem wyciągniemy razem wnioski co do naszych oczekiwań a także, co ważniejsze, zmobilizuje nas wszystkich do działania na rzecz Wisły, tak aby tego cholernego zadłużenia się jak najszybciej pozbyć i zacząć pracę nad Wisłą u przysłowiowych podstaw.
Oczywiście pierwszą konieczną rzeczą do zrobienia jest zmiana braku komunikacji klubu z otoczeniem w odpowiednią komunikację tak, żeby ukrócić domysły, fejki zapędy wszelakich panikarzy, klikożernych redaktorków i innych ludzi złej woli, którzy podkręcają część kibiców negatywnie. Komunikacja to jest podstawa, wtedy rośnie zaufanie i współpraca a w tym momencie tak naprawdę grupa pasjonatów robi klubowi przysługę i sami naprawiają zszargany wizerunek naszego zarządu przekonując, że powinniśmy wspierać klub dla wyższych wartości i w tej chwili to jest paliwem. Zarząd nie ma zaufania, bo zamknął się w swoim świecie, decyzje podejmował złe, do rozliczeń mu nie prędko a kibice są skołowani nie znając trasy w którą stronę zmierzamy. I nie można się dziwić, że nie ufają.