dawiss napisał(a):

|
Kto płaciłby takiemu członkowi zarządu? Jeśli to miałby być ktoś wybrany przez kibiców, to musiałby mieć realny wpływ na działanie klubu oraz musiałby robić to na pełny etat.
|
Rozpatrywany wyżej pomysł zakłada powołanie stowarzyszenia, które zgromadzi określone środki i wystąpi do Wisły z propozycją: przekażemy wam środki, a wy powołacie naszego przedstawiciela do Zarządu Wisły. Przy czym będzie to porozumienie nieformalne. Naturalnie, skoro nowy członek Zarządu Wisły będzie związany stosunkiem powołania, to zapewne musiałby się w pracę zaangażować i pewnie skutkowałoby to zawiązaniem stosunku pracy z Wisłą. Wówczas płaciłaby Wisła.
Myślę, że czasem można by dążyć do sformalizowania tej współpracy w ramach spółki akcyjnej, czyli Wisły per se.
Jest tylko jeden problem: za 250 tys. rocznie, przy kosztach rzędu 300 tys. miesięcznie za sam najem stadionu, TS może na to nie pójść. No i kolejna sprawa, miejmy nadzieję, że nie jest tak źle, jak to niektórzy przedstawiają, i że będzie się nad czym zastanawiać za trzy czy sześć miesięcy. Ale znowu - jeżeli będzie, to być może dlatego, że Wisła pozyska wsparcie z innego źródła i wówczas TS nie będzie musiał wpuszczać do władz spółki żadnego przedstawiciela kibiców.
I jeszcze jedna myśl: moim zdaniem bardziej uzasadnione byłoby powołanie członka rady nadzorczej. W ten sposób wytrącony zostanie argument, że kibice mieszają się do zarządzania klubem i że robią to nie-profesjonaliści (niedawno jeszcze tu narzekano, że Dukat jako kibic, a nie menedżer nie ma kwalifikacji), a dodatkowo miałoby to uzasadnienie w chłopskim zdrowym rozsądku: dajemy kasę, to nadzorujemy jej wydatkowanie.