|
Jestem praktycznie pewny, że cała sprawa była zaplanowana od początku do końca.
Dla mnie jest też oczywiste, że warunkiem przyjęcia tego rozwiązania będzie wycofanie sprawy z sądu dotyczącej wysokości naszego zoobowiązania - bo zapewne tylko o to chodziło Jacusiowi i tej nazistce Król.
Sądzenie się o wysokość tego długu było wybitnie nie na ręke miastu.
Po 1: wiadomo jak działają polskie sądy. Kase zobaczyli by nie wiadomo kiedy.
Po 2: jeśli opublikowany został taki, a nie inny operat, to nie dość, że musieliby czekać to jeszcze odzyskali by dużo mniejszą kwotę niż to czego się domagali.
Więc ułożono plan.
Do ostatniej chwili gwarantowano Wiśle, zarówno słownie jak i poprzez dokumenty - takie jak promesa, że nie będzie żadnego problemu z podpisaniem nowej umowy. Specjalnie czekano, żeby zawęzić pole manewru i ewentualne wyjścia awaryjne naszemu klubowi.
W kluczowym momencie, na kilkanaście dni przed startem ligi nagle zmieniono zdanie i wystosowano odmowe. Zażądano spłaty całości zadłużenia, bez jakiejkolwiek negocjacji. Później odbyła ta obrzydliwa, propagandowa konferencja podczas której prezentowano mdz. innymi anonimowy list od "kibica" Wisły, który chyba nazywa się Fortuna Artur. Postawiono nas pod ścianą.
Z odsieczą przybył na koniu (trojańskim) Majchrowski Jacek. Zaproponował spotkanie PZPNowi oraz Ekstraklasie. BTW: Już wiemy dlaczego to on wyszedł z tą inicjatywą - bo tylko on na tym zyskuje, bo przecież skutki tego wszystkiego są jasne:
- Miasto odzyska od nas wszystkie pieniądze za kilkanastokrotnie przepłacony stadion.
- My straciliśmy najlepszego zawodnika, za żenująco niskie pieniądze.
- Tracimy też jedyny sensowny stały dochód jaki nam pozostał - pieniądze z Ekstraklasy.
I teraz jeszcze musimy wynajmować stadion za 130 tyś zł / mecz płacąc z góry.
Zostaliśmy wyssani do ostatniej kropli krwi.
Pozbawieni jakiejkolwiek szansy.
To nie ma żadnego sensu - wynajmijmy już lepiej ten stadion w Gliwicach czy gdzie tam.
|