czaro napisał(a):

Wg mnie ten dokument należy kwalifikować jako rodzaj listu intencyjnego. Jeżeli (!) nie wynika to z jakichś regulacji wewnętrznych, to formalnie miasta nie wiąże. Wisła nie może bezpośrednio domagać się zawarcia umowy, ani dochodzić odszkodowania w przypadku niezawarcia umowy dzierżawy, bo ten dokument nie jest umową przedwstępną, bo nie określa esencjonalnych warunków umowy przyrzeczonej. Jak się komuś nudzi może poszukać orzecznictwa NSA/NS na ten temat.
Natomiast ranga podmiotu, który wydawał i podmiotu, który wnioskował o wydanie promesy oraz przeznaczenie obiektu, który byłby przedmiotem dzierżawy sprawiają, że trudno sobie wyobrazić zmianę stanowiska miasta. Gdybyśmy mieli komfort czasu i środków, fajną alternatywę albo możliwość walki z miastem, można - tak myślę - byłoby iść do sądu i podnosić zarzuty: nieuczciwe prowadzenie negocjacji albo zachowanie sprzeczne z zasadami współżycia społecznego. Przyjąć, że do zawarcia "jakiejś" umowy doszło i dochodzić zawarcia umowy dzierżawy w oparciu o wyliczenia z tego operatu czy innych cenników wydawanych przez samorząd. Ale my takich możliwości, jak wiadomo, nie mamy.
Ze słusznościowego punktu widzenia - miasto zachowało się nieuczciwie.
|
Dziękuję. Jak zwykle prosto, zrozumiale, wyczerpująco. Szanuję.