serek.c2 napisał(a):

Jeśli go sprzedaliśmy tak szybko, to nie mieliśmy czasu - nie uwierzę, że w zarządzie są debile, którzy sprzedali Hiszpana nie będąc na musiku.
Czy ten milion coś dał, to się dopiero okaże. Być może jednak nie chodziło tylko o miasto, a o np. zaległe wynagrodzenia piłkarzy?
Ja Twój tok rozumowania doskonale rozumiem, uważam jednak, że nie wiemy wszystkiego odnośnie sytuacji klubu, dlatego skłaniam się ku twierdzeniu, że nie mieliśmy żadnego wyboru.
|
Dziś już wiemy, że było na dużo większym musiku i to nic nie dało.
Co do piłkarzy: jeśli były zaległości to należało to olać i skupić się na stadionie. Sorry, ale nie mamy w składzie żadnych gwiazd i priorytetem jest by grać na Reymonta. Gdyby Sarapata wyszła i oznajmiła to jasno, można by to jakoś zrozumieć...
Co do zarządu debili - mam niestety takie obawy. Albo robią wałki. Albo trzecia opcja: miks tych dwóch rzeczy.
Bo sorry, ale wiedząc o długu wobec miasta po co zatrudniali Carillo? O ile można teraz kłamać, że chcieli powalczyć o puchary (fenomen: zatrudnienie drogiego trenera zamiast kupna dobrych piłkarzy), to z Lisem sprawa wygląda klarownie:
- kupiono za 0,5 miliona złotych bramkarza, wiedząc że musimy za dwa tygodnie wyczarować kilka milionów złotych...
Jak to nazwać inaczej jak wałkiem/debilizmem?
Jak nazwać podpisanie kontraktu z Surmą parę dni temu? Jak nazwać testy kokoszki jedynemu gościowi który skorzystał z prawa Webstera w polskiej ekstraklasie?
Debilizm, wałek. Albo miks obu.