Kiedyś pracowałem trochę przy windykacji i powiem wam, że dwie z pozoru podobne sytuacje: pierwsza, gdzie dłużnik mówi "Wiem, że wcześniej leciałem w kulki, ale.. mam bańkę, nie mam w tej chwili więcej, ale mam chęć spłacać dalej - podpiszmy ugodę, to wpłacę tą bańkę przy podpisaniu" i druga" "Wpłaciłem właśnie na wasze konto bańkę, podpiszmy ugodę!" to zupełnie dwie różne sytuacje i inaczej te historie się kończą.
Nie wiem, czy tu nie został pies pogrzebany, bo wpłacając te pieniądze od razu było wiadomo, że zdajemy się na łaskę miasta i wytrącamy sobie jedyny argument jaki mamy.