FraMat napisał(a):

Kibice postrzegani są jako kibole, a więc jako zagrożenie i zaraza, której należy się pozbyć.
Kibice Wisły nie są więc postrzegani w kategoriach głosów wyborczych - nie stanową politycznej siły, na której ktokolwiek chciałby się oprzeć.
Ich masowe pojawienie się w przestrzeni publicznej dla tak "nieistotnego" celu, jak stadion dla "jakiegoś klubiku" mogłoby doprowadzić tylko do usztywnienia stanowiska.
|
Świat jest bardziej prostacki niż myślisz. Żadnej polityk nie powie Ci że kupował glosy za kiełbase, pizze, chińskie dmuchańce, nalewki czy winno. Przecież on tylko zorganizował "rodzinny festyn w celu integracji lokalnej społeczności wspierając w ten sposób dzieci zagrożone wykluczeniem społecznym"
A struktura kibiców zasiadających na stadionie Wisły jest tka samo rożna jak mieszkańców Krakowa. Jeden jest bogaty drugi biedny, jeden spokojnie ogląda mecz drugi odpala race. Ich głosy są jednakowo ważne. Nikt nie musi być pokazywany na gnieździe aby otrzymać poparcie, można to zrobić w sposób subtelny.