MaLk napisał(a):

Nie, już o tym dyskutowaliśmy.
To nieprawda, że nakłady na "produkcję" piłkarzy są mniejsze. Właśnie przywołany Lech jest doskonałym przykładem na to, że nakłady na wyszkolenie piłkarzy muszą być spore, żeby przynosić spore zyski. Po raz kolejny odeślę do tego, jak wygląda akademia piłkarska LP, ile tam kasy jest włożone zarówno w bazę i jej trzymanie, jak i w kadrę trenerską.
Nie ma opcji, żebyśmy mogli w najbliższym czasie zainwestować choćby 1/4 tego, co zainwestował Lech.
Druga sprawa - błędem zarządu Wisły nie był budżet na puchary. Nic nawet nie wskazuje na to, żeby rok temu planowali awans do pucharów. Walka o awans do pucharów do ostatniej chwili ich zaskoczyła i doprowadziła do nieplanowanych wydatków w stylu spłata starych zobowiązań wobec "cupiałowych zawodników". Nie da się też obronić tezy, że piłkarze zatrudniani zwykle na 1+1 byli zatrudniani z myślą o kadrze na puchary w sezonie 18/19.
Błędem zarządu była przerośnięta kadra tanich piłkarzy, którzy nawet nie łapali się na ławkę, ale w swojej masie okazali się drodzy. Dużo za drodzy. Rozumiem, że zakładano, że sprawdzi się co najwyżej połowa z nich i nikt nie wiedział kto będzie należał do której połowy. Ale przeszarżowali, bo trzymanie tej drugiej połowy okazało się przekraczać nasze możliwości finansowe. A potem dorzucili do tego drogiego trenera.
Co najważniejsze - skoro nie stać nas na utrzymywanie kadry 30 niezbyt drogich piłkarzy, to jaka jest gwarancja, że stać nas będzie na szkolenie i utrzymywanie jeszcze większej kadry "wychowanków"?
To nigdy nie będzie tak, że sprawdza się jedna droga, a druga jest do kitu. Jednowymiarowe spojrzenie w stylu sprowadzamy tylko zawodników z niższych lig zachodnich czy sprowadzamy tylko Polaków albo bazujemy tylko na wychowankach nawet jeśli w pojedynczym sezonie się sprawdzi, w długoterminowej perspektywie prędzej czy później doprowadzi klub do granicy, której się nie da przeskoczyć, do problemów.
Prowadzenie klubu (i analogicznie - firmy) to nie całkowita zmiana strategii co sezon, tylko dywersyfikacja i kompromis. Ewolucja i dostosowanie, jeśli w dany roku jedna odnoga nie wypali, to naturalnie przerzucamy ciężar na pozostałe, bez ryzyka, że wszystko pier*olnie przez jeden, zawiniony czy nie, błąd w systemie.
|
Niezbyt drogich piłkarzy piszesz - stranierosy nie były tanie jak się okazuje. (Ile taki Płock wydaje na I zespół z ciekawości zapytam?)
Lech to punkt docelowy - spójrz np. na parchy na początek. Nie polemizuj z cieniem. Parchy więcej pozyskują młodych z niższych lig niż sami wychowują.
Dlatego w drugim poście (odpowiedź do szprotsona) pisałem - że na początek to powinniśmy szukac takich Grymów (i młodszych) tyle że w Polsce w niższych ligach i ich "produkować" jako gotowych piłkarzy do sprzedania.
Nie pisałem o nakładach na akademie jak Lech - bo to jest późniejszy etap. Teraz to poszukiwanie w niższych ligach i na mniejszą skale (brak pieniędzy) szkolenie młodych. Powtórzę - szukanie w niższych ligach to 1 krok.
Powtórzę specjalnie dla Ciebie - bo pisałem to x razy długo długo wcześniej.
Taki klub jak Wisła powinien stać na 2 nogach. Z jednej strony dopływ młodych do oszlifowania i sprzedaży młodego drewna. Na początek tylko zapewne z niższych lig, apotem z czasem z akademii. Oraz pozyskiwać piłkarzy którzy dadzą odpowiednią jakość na już.
Musi być tutaj równowaga, której nie było. Bo stojąc na jednej nodze łatwo się wywrócić.