serek.c2 napisał(a):

|
Tutaj panuje chyba przekonanie, że zarząd na złość nie uregulował zobowiązań wobec miasta, choć miał na to środki. A oni zwyczajnie stali przed wyborami - zapłacić piłkarzom, albo uregulować ratę dla miasta. Nie zapłacą - część piłkarzy złoży wnioski o rozwiązanie kontraktów z winy klubu (wtedy na forum oczywiście pojawiłyby się głosy oburzenia - zarząd do dymisji, amatorzy!).
|
Po pierwsze nie chodzi, że nie uregulował tylko, że w ogóle nie płacił. Bo chyba to jest główny zarzut ze strony miasta.
Po drugie każdy wiedział ile wynoszą długi wobec miasta, a mimo to zdecydowano się zatrudnić sporą ilość piłkarzy, drogiego trenera oraz proponować przedłużenie kontraktów najlepszym piłkarzom (Carlitos, Llonch). Dodawanie i odejmowanie to chyba nie jest zbyt wysoki poziom dla naszego zarządu?
serek.c2 napisał(a):

Podobnie pod koniec sezonu - wystąpić o licencję na puchary, czy uregulować dług. Oczywiście teraz każdy mądry napisze - uregulować dług względem miasta. Jednak gdybyśmy się zakwalifikowali do pucharów, a prezes Sarapata poinformowałaby o tym, że nici z pucharów, bo nie ma kasy na licencję - nie chciałbym być w jej skórze
|
To było ryzyko, które można było podjąć. Jednak w obliczu rewolucji kadrowej jaka nastała było całkowicie nielogiczne. Zastanawiam się o czym myślał zarząd biorąc pod uwagę grę w pucharach? Skąd niby miały być wzięto na to środki skoro jak się teraz okazuje tniemy koszty na całego?
serek.c2 napisał(a):

|
Wszyscy krytykujący tutaj próbują oceniać zarząd tak jakby działali w normalnych realiach finansowych. Tym czasem oni cały czas stoją przed wyborami, z których tak naprawdę żaden nie będzie dobry/najlepszy (bo to czasem będzie zależeć od farta, jak w przypadku licencji na puchary - gdybyśmy się do nich dostali, finanse klubu zostałyby polepszone dzięki większym wpływom choćby od LV Bet itd...).
|
Gdyby, gdyby, gdyby... jak ktoś jest w finansowej dupie, to unika ryzykownych decyzji i liczenia kasy, której jeszcze nie ma (patrz transfer Carlitosa).
Wyobraźmy sobie sytuacje, że do końca miesiąca zostaje nam w portfelu 50zł i musimy je przeznaczyć na jedzenie żeby przeżyć. Jednocześnie mamy do sprzedania rzecz o wartości 100zł ale nie wiadomo czy ktoś ją kupi mimo że jest atrakcyjna. Co robimy? Rozpierdalamy te ostatnie 50zł na przyjemności czy na jedzenie?
REASUMUJĄC: Zarząd po.......ił sprawę wychodząc z założenia, że miasto tak czy siak będzie się musiało z nami dogadać.