Dariook napisał(a):

Ja zadalem pytanie do autora posta po ktorym rozpetala sie burza. Zapytalem odnosnie zalegajacych nam pieniedzy przez Wlochow za transfery Chrapka i Brleka. Chodzi mi o realne kwoty jakie zapewne wystapily w raporcie/sprawozdaniu. To rowniez by wyjasnilo jak wiele kasy nam ucieklo nie z naszej winy a jestem pewien ze byla to kasa w pewnym sensie juz zagospodarowana.
Ale sie nie doczekalem.
|
Albo po prostu przeoczyłeś:
MaLk 28 minut po zadaniu pytania napisał(a):
(...)
Co do danych transferowych, w sprawozdaniu jest informacja o tym, że nasze należności z tytułu transferów wynosiły na 31 grudnia 2017 r. o ile pamiętam ok. 6,7 mln zł. Ile w tym Brleka i ile się zmieniło do tej pory, nie podejmuję się określić.
|
https://wislakrakow.com/forum/showpo...postcount=6715
Podana kwota to łączna wysokość tego, ile nam się na dany dzień należało od innych podmiotów z tytułu transferów. Rozbicia na poszczególne osoby nie było.
Co do Chrapka, to gdzieś czytałem, że klub, któremu go sprzedaliśmy, zdążył już upaść, więc - jeśli to prawda - tej kwoty już nie znajdziemy w takim miejscu, tylko wpisaliśmy już ją w straty. Ale nie wiem jaka jest prawda.
Konrad. napisał(a):
|
Kolega Malk nie znalazł dla mnie czasu, gdyż nie "nie rozumiem zawiłości transferowych", może ktoś inny znajdzie chwilę i mi to wytłumaczy?
|
I owszem, nie chce mi się opisywać na forum kwestii tego, co można, kiedy należy przesyłać certyfikaty, czym można to warunkować, które wierzytelności w sposób szczególny chroni prawo związkowe, a których dochodzić trzeba przed sądem powszechnym. To zbyt obszerny materiał, żebym miał tutaj pisać elaboraty, a nie czuję "misji" uczenia wszystkich wszystkiego, zwłaszcza za darmo. Uważam, że dużo tutaj tłumaczę, spędzam na tym czasami kilka godzin dziennie, ale do licha, nie możecie ode mnie oczekiwać, że będę każdego prowadził za rączkę, szkolił i tłumaczył wszystko tylko dlatego, że dyskutuję z kimś, kto się na czymś nie zna. Gdzieś jest granica poświęcenia dla "nie mogę spać, bo w Internecie ktoś nie ma racji". My do tej granicy w dyskusji doszliśmy.
Use google, Luke. Albo zapłać za opinię prawną.