Konrad. napisał(a):

|
Po pierwsze: tłumaczenie zarządu na zasadzie "właścicielem klubu jest TS, więc nic wam do tego" w sytuacji, gdy klub dwukrotnie był ratowany bezpośrednio przez kibiców przez zbiórki, kilku sponsorów-partnerów ładuję kasę tylko dlatego, że prywatnie są kibicami, jest bezczelne. To TS na każdym kroku podkreśla, że "Cała Wisła zawsze razem", bo kapitał w postaciu kibiców to najważniejszy czynnik przy rozmowach ze sponsorami...
|
To idź i coś kup za ten kapitał. Kibice tak bardzo są z klubem, że na każdym meczu jest problem z zapełnieniem trybun.
Dwie zbiórki pomagały klubowi, ale - o ile mi wiadomo - go nie ratowały, ani tym bardziej klub nie utrzymuje się ze zbiórek. Tutaj właśnie leży problem - chcielibyście decydować, ale nie weźmiecie odpowiedzialności za klub. Innymi słowy, Wy będziecie rządzić dłubiąc palcem w zębach przed monitorem, a płacić będzie akcjonariusz, czyli TS.
Bezczelne to jest bezpardonowe wtrącanie się w cudzą sferę majątkową, polegające na wymuszaniu czegokolwiek. Owszem, tutaj zdanie kibiców ma pewne znaczenie, bo a) TS prowadzi działalność społeczną, b) klub piłkarski to nie jest zwykły przedsiębiorca, c) kibic to swoisty klient. Jeżeli jednak chcecie prawdziwej władzy, to proszę zaangażować się w prace TS albo kupić akcje Wisły.
Konrad. napisał(a):

|
Tymczasem wychodzi na to, że zarabiają więcej niż prezesi utrzymywanego przez miasto Zabrze Górnika...
|
Po pierwsze, nie jestem pewien, czy zestawiane przez Ciebie kwoty obejmują podatek i zus, czy nie. Po drugie, nie wiemy, czy w obu przypadkach mamy umowę o pracę/cywilnoprawną. Po trzecie, Śląsk Wrocław i Górnik Zabrze należą albo są finansowane przez miasto, stąd określone ograniczenia (które można rekompensować innymi źródłami dochodu), w Wiśle takich ograniczeń nie ma.
Być może należałoby inaczej ukształtować siatkę wynagrodzeń w Wiśle, ale a) nie mamy pełnych danych, b) nie znamy pełnej sytuacji, c) należałoby się zastanowić, kto przyszedłby tu pracować za mniej. Zgadzam się, że Dukat nie wygląda na fachowca, ale może akcjonariuszowi wcale na fachowcu nie zależy. Może ma pomagać Sarapacie i realizować wizję akcjonariusza i nie potrzeba nikogo więcej.
Konrad. napisał(a):

|
Wszyscy wiemy, że Dukat nie miał żadnych kwalifikacji by być vice prezesem. Chodziło o jego kontakt z kibicami i nikt nie miał nic przeciwko. Natomiast byłem przekonany, że z racji tego iż nie musiał rezygnować ze swojej dotychczasowej pracy, robi społecznie, czyli zwrot kosztów, ew. jakaś pensja minimalna. Ba, wielu ludzi prosto po studiach zapłaciło by za możliwość "stażu" w zarządzie tak medialnej i obracającej milionami spółki...
|
Zdecyduj się, albo Wisłą mają kierować fachowcy, których trzeba odpowiednio wynagradzać (i wtedy Dukata wymieniamy na mistrza zarządzania klubem sportowym, a TS przyznaje zarządowi więcej samodzielności), albo powierzamy te funkcje dyletantom.
Pomysł, aby w zarządzie spółki akcyjnej z wielomilionowym budżetem zasiadali praktykanci, którzy będą płacić za tę możliwość albo osoby pracujące społecznie uważam za poroniony.
Lubię Wisłę, ale uważam, że prostowanie głupot na forum kosztem czasu, który mógłbym poświęcić na własną pracę, to już jest dużo za dużo z pracy społecznej, którą mogę od siebie dać. Osoby, które coś osiągnęły i coś sobą prezentują, a wciąż muszą pracować na życie, nie mogą sobie pozwolić na pracę społeczną. Masz mylne wyobrażenia o takich ludziach, albo wielki majątek rodzinny i żyjesz pod kloszem.
Hives4 napisał(a):

Skoro główny sponsor daje nieco ponad milion rocznie to można założyć, że pozostali mniejsi sponsorzy łącznie dają mniej niż milion. Powiedzmy, że około 700 tysięcy. O teraz taki pan sponsor się wkurza na Twitterze, bo dowiedział się, że cały jego wkład i innych mniejszych sponsorów idzie na opłacenie dwóch osób w zarządzie. Ma prawo się wściec, bo wykłada swój hajs, a wedle jego słów z twittera zarząd ciągnie więcej hajsu niż deklarował, że będzie. Tak wygląda ratowanie Wisły czy tak wygląda zarabianie na klubie, który ma regularnie zaległości? No ale ok, wielmożny panie czaro, my - chołota tego nie rozumiemy, że mogą ustalić sobie ile chcą zarabiać i nic nam do tego Nie zapomnijcie o karnecie, żeby Dukatowi nie zabrakło na waciki
|
Hołota, a nie chołota. Od tego zacznijmy.
Sponsor sponsoruje klub, więc jego opinia się liczy. Kibice tacy nie kupują, albo kupują za mało biletów i pamiątek, a do tego najczęściej wypowiadają się jak prymitywy i piszą głupoty, więc ich opinia się nie liczy. Proste.
Nie napisałem, że gospodarnie wydajemy środki i że wynagrodzenie jest na odpowiednim poziomie. Napisałem, że mamy mało wiedzy o okolicznościach i w przeważającej większości zerowe doświadczenie i rozeznanie w zarządzaniu klubem piłkarskim w ekstraklasie, by to oceniać.