|
Ta cała dyskusja odnosi się do jednego - Carrillo pomimo bardzo wysokiego kontraktu nie spełnił pokładanych w nim nadziei.
Nie jest to ktoś, komu można dalej zaufać.
Dziwię się, że trenerowi bez większych sukcesów zagwarantowano takie wynagrodzenie.
Czyli wyszło na moje - nie po to sprowadzono ponad dwudziestu piłkarzy, aby sukcesem był awans do ósemki, choć on był wymęczony i gdyby nie cuda Carlitosa z jesieni, to by go nie było. Celem miał być awans do LE przy spadku wpływów od sponsorów (Telefonika dawała 5 mln rocznie) i ta dziura nie została zasypana.
Marzena o tym wspomniała na konferencji i tego brakuje.
Chcieli zrobić dwa kroki do przodu, a zrobili trzy do tyłu, więc przy braku poważnych wpływów nie można było tego projektu Erasmusa dalej kontynuować, bo istniałoby duże ryzyko braku otrzymania licencji na Ekstraklasę w kolejnych latach.
Dlatego budżet trzeba opierać o realne pieniądze, a nie o wirtualne (stąd jesienią 2012 r. Wisła zajęła chyba dwunaste miejsce w tabeli po jesieni, a gwiazdy Valckxa zarabiały po 300-400 tys. euro, więc przy braku pucharów i innych wpływów, Bednarz nie miał z czego płacić i były coraz większe zaległości - Basałaj stworzył wirtualny budżet z pieniędzy z LM), a przykład Legii też pokazuje, że gra na ryzyku nie jest wyjściem (Mioduski przyznał, że mimo ogromnych wpływów z LM, od sponsorów, itp. pieniądze z LM szybko skończyły się, bo to wszystko opierało się na kredytach i wirtualnych założeniach).
Legia mimo papierowej gigantycznej przewagi nad resztą, wszystkie tytuły MP zdobyła w sposób kiepski.
|