funkykoval napisał(a):

Przykład Wdowczyka zaczął mnie zastanawiać - jak wielkie zaległości klub ma wobec niego, skoro on sam wypowiedział kontrakt ? A na dodatek zaraz wypłynął jako 1 trener Piasta, zresztą z pełną świadomością rzucił wypowiedzeniem po zakończeniu 1 rundy, bo później nie znalazłby zatrudnienia w polskiej lidze do końca sezonu.
Pamiętam, że z Kasperczakiem było tak, że z chwilą zatrudnienia bodajże w Senegalu czy Mali, przestał mieć wypłacane pieniądze. Tylko, że tam Kasperczak miał płacone co miesiąc....
|
Bo to są pomieszane dwa różne systemy walutowe.
Czym innym jest rozwiązanie kontraktu, a czym innym zwolnienie trenera z obowiązku świadczenia usług trenerskich. W tym drugim przypadku kontrakt jest dalej ważny aż do końca okresu, na jaki został zawarty, a trenerowi płaci się normalne wynagrodzenie. W momencie, kiedy taki trener zwolniony ze świadczenia postanowi podjąć pracę gdzie indziej, musi złożyć stosowny wniosek do klubu, w wyniku którego automatycznie kontrakt się rozwiązuje i (nie licząc oczywiście ewentualnych zaległości) trener schodzi z listy płac. Bez tego cały czas płaci mu się miesięczne pensje.
W tym pierwszym wypadku, chodzi o rozwiązanie kontraktu przez trenera (wersję w drugą stronę pomijamy) w trybie natychmiastowym ze względu na rażące naruszenie przez klub przepisów prawa lub obowiązków kontraktowych. Za takie rażące naruszenie uważa się m.in. zwłokę w płatności za co najmniej 3 miesiące. W takiej sytuacji trener ma prawo do żądania zapłaty całości wynagrodzenia za czas do końca kontraktu. I nie ma znaczenia czy potem zatrudnił się u kogoś innego, należy się cała kasa.
Wdowczyk podobno skorzystał z tej drugiej wersji, przy czym podobno najpierw powołał się na zaległości (zarząd twierdził, że niesłusznie), a potem na inne okoliczności uzasadniające rozwiązanie kontraktu. Nie wiem jak ostatecznie skończyła się ta sprawa.
Kiko jest tylko zwolniony od świadczenia pracy, więc siedzi, sprawdza przelewy i tylko czeka aż spóźnimy się o 3 miesiące, żeby rozwiązać kontrakt w trybie natychmiastowym i dostać całą kasę od ręki. Wtedy będzie mógł wrócić do jakiejś trzeciej ligi za grosze bez utraty kasy z Wisły. Kasperczak nie musiał. Carrillo prawdopodobnie też by nie musiał - z zastrzeżeniem, że mówimy o ewentualnym zwolnieniu z obowiązku świadczenia usług, a nie o tym, że rozwiązałby kontrakt w trybie natychmiastowym ze względu na rażące naruszenia po stronie klubu. Wtedy mielibyśmy przegwizdane...