|
Już powoli wychodzą informacje na temat tanich obcokrajowców.
Carrillo dostał 100 tys. zł, jego asystenci po 40 tys.
Tu jeszcze jestem ciekaw zarobków Veleza, Cuesty, Bashy, wcześniej Pereza i Ze Manuela.
Gracze z doświadczeniem w Primera Division nie przyszliby do Wisły, gdyby się im to nie opłacało finansowo.
Weźmy takiego Veleza - miał jakąś tam w miarę konkretną markę w Segunda Division i Wisła musiała go czymś skusić, więc za frytki nie gra, a gra za minimum 20 tys. euro lub więcej. W innym przypadku jaki miałby cel tu przychodzić?
Jedynie wysokość zarobków mogła go przekonać.
Niby tyle się mówi o złej sytuacji, ale pozwolono Junco zbudować trzydziestoosobową kadrę na samą Ekstraklasę - nawet Legia czy Lech takiej kadry nie mają.
Po co?
Wystarczyłaby kadra w liczbie szesnastu-osiemnastu, a zaoszczędzone pieniądze pod względem ilości poszłyby na ważniejszą w tym przypadku jakość, a tak kilka ,,gwiazdeczek" przez rok praktycznie nie grała, więc po co tu przyszła?
Sukcesu nie było, poziom wielu transferów był zły, a blisko mogła być klęska i brak awansu do grupy mistrzowskiej (sam Carlitos uratował sezon i sprawił, że ogólne wrażenie tego zaciągu jest lepsze).
Nie zdziwiłbym się, że wydarzenia z ostatnich dni są skutkiem walk o władzę w klubie poprzedzonych brakiem sukcesu po ofensywie transferowej Junco.
Poczyniono dość duże inwestycje w trudnej sytuacji, pewnie liczono na sukces w postaci pucharów, który jednak nie nadszedł i zapaliła się lampka ostrzegawcza (pozwolono na dużą autonomię Junco i reszcie Hiszpanów), że nie można iść dalej taką drogą, bo jednak można znowu przegrać na własne życzenie.
Prokibolski zarząd pozwolił obecnemu trenerowi z Hiszpanii na odsunięcie Głowackiego, Brożka i Małeckiego z przyczyn pozasportowych przy jednoczesnej akceptacji na grę kolegi Carrillo Mitrovicia, który jak się okazuje pełnił rolę wtyki i donosiciela, a na boisku był największym człapakiem i hamulcowym.
Ostatni raport pokazuje, że Wisła dziwnym trafem wydaje dużo na pensje (chyba wiadomo, że tu chodzi przede wszystkim o zaciąg Junco, a nie zaległości po zaciągu holenderskim) i co ciekawe w roku 2017 r. nastąpił duży wzrost wydatków w porównaniu do roku wcześniejszego.
Dla mnie to nie jest zaskoczeniem, bo wbrew propagandzie obcokrajowiec nie gra za frytki, a młody Polak nie ma gwiazdorskiego kontraktu.
Oczywiście można wmówić, że Kądzior zarabiał w Górniku 30-40 tys. euro miesięcznie (skoro rzekomo obcokrajowiec gra za dwa-trzy razy mniejsze pieniądze niż młodzi Polacy).
Era Maaskanta pokazała, że obcokrajowiec zarabia dwa-trzy razy, ale więcej niż Polak.
Co dalej?
TS ma i tak dużo szczęścia, bo w ten ich mit, że uratowali klub bez wkładu własnego wierzy sporo osób.
Czy gdyby było tak źle, to Junco sprowadziłby w krótkim odstępie czasu ponad dwudziestu piłkarzy?
Faktem jest, że Cupiał nie zostawił zgliszczy, anulował dług wobec Wisły, więc zostawił pole do wykazania się nowym rządzącym i dzięki czemu mają znacząco ułatwione zadanie (owszem pozostawił długi wobec byłych piłkarzy, trenerów, miasta, firm, ale one byłyby już dawno spłacone, gdyby TS lepiej i skuteczniej rządził).
Zgliszcza były w Widzewie, w ŁKS-ie, w Polonii, w Ruchu, z pewnością nie w Wiśle.
Cupiał zostawił drużynę z podstawowym zawodnikiem ćwierćfinalisty ME, z podstawowym stoperem drużyny z ME i kadrowiczem Haiti + kilkoma innymi solidnymi graczami.
Cupiał zostawił klub z bardzo dobrą frekwencją jak na Ekstraklasę, zostawił klub w czasach bardzo dobrych wpływów z Ekstraklasy i NC+ (w tych dwóch aspektach jest kilkanaście milionów złotych pewnych pieniędzy, dzięki czemu można było pozwolić Junco na szaleństwa).
To nie wina Cupiała, że chociażby Mączyńskiego sprzedano za małą kwotę.
To nie wina Cupiała, że wkład własny obecnych rządzących praktycznie wynosi zero.
Tu dochodzimy do najważniejszego - TS w końcówce Cupiała robiło ciągły zamęt, podburzało kibiców (sprawa z Bednarzem, którą wywołali, aby przejąć klub, krytyka Gaszyńskiego, itp.).
Gdyby stosować te same reguły, które sami stosowali wobec Bednarza, że ten nie wykorzystuje potencjału Wisły (założyli stronę internetową, aby wypunktować Bednarza), to dzisiaj tak samo można określić TS.
Jak się okazuje po prawie dwóch latach autorskich rządów (nikt im nie przeszkadza) nie nastąpiła poprawa sytuacji pod względem sportowym mimo ogromnej ofensywy transferowej, a pamiętamy grę Wisły jesienią 2017 r. - przez pewien czas w końcówce Kikusia to byłaby strefa spadkowa, gdyby nie Carlitos.
Rzekomy sukces TS-u (jak chcą przedstawić jego zwolennicy, choć dla mnie nie jest to sukces, tylko wykorzystanie bardzo sprzyjających okoliczności) opiera się na dwóch fundamentach - z jednej strony, że mogli sprzedać kilku graczy zostawionych w spadku po TF, a w konsekwencji mogą utrzymywać klub bez wkładu własnego, a z drugiej strony na cudach Carlitosa przy obowiązkowym micie założycielskim o ich bohaterstwie.
TS musi wreszcie zrozumieć, że zamiast wszystkich atakować, podburzać, odrzucać muszą w końcu muszą spowodować poprawę wizerunku klubu, a to oni odpowiadają za to, że Wisła jest narażona na ataki ze względu na bardzo bliskie relacje między zarządem, a tzw. patriotycznymi grupami kibicowskimi, których przedstawiciele są znani z tego, że mają liczne konflikty z prawem i to wcale nie za błahostki, tylko za przewinienia, które są zagrożone wieloma latami więzienia.
TS musi zrozumieć, że bez oddania pakietu większościowego z ich strony nie będzie mowy o prawdziwych sukcesach.
Jestem ciekawy jak potoczy się sprawa z Carrillo - najlepiej byłoby, gdyby sam zrezygnował.
To nie jest trener, który spowoduje poprawę sytuacji na oczekiwany poziom - czy mistrzostwo w słabszej lidze węgierskiej o tym świadczy?
Faktem jest, że dla Carrillo praca w Wiśle jest największym prestiżem w jego dotychczasowej przygodzie bycia pierwszym trenerem, jego dotychczasowe osiągnięcia nie powodują, aby dawać mu autonomię, którą dostał na wyrost, a wręcz przeciwnie - niech najpierw wykaże się i wtedy dopiero zwiększać mu uprawienia - z pewnością nie odwrotnie.
Skorża zdobył trzy MP, a więc w lepszej lidze, a nikt by go nie chciał na Reymonta, mimo iż ma więcej sukcesów niż Joan.
Podpisanie z Carrillo bardzo wysokiego kontraktu powoduje bardzo realne zagrożenie podobnymi problemami jak z Maaskantem i mam nadzieję, że ta sprawa inaczej się zakończy niż wtedy - bo jednak wypłacenie pełnego i bardzo wysokiego kontraktu znowu spowodowałoby stratę pokaźnych środków na własne życzenie, ale tak kończy się podpisywanie gwiazdorskich umów z osobami, które na to nie zasługują (o wyczynach Maaskanta ,,500 tys. euro" po największej ofensywie transferowej w historii klubu, która skończyła się największą katastrofą finansową nie ma co wspominać).
TS sam zapędził się w kozi róg.
Zobaczymy co wybiorą.
Czy dalsze trwanie w układzie menedżerskim stworzonym przez Junco (pozyskiwaniu przepłaconych wynalazków typu Perez, Mitrović, Ze Manuel, przepłaconych średniaków typu Cuesta, Velez, rzekomych talentów typu Valencia, Kostal, Balaniuk, Kolar, czy zwykłych odpadów typu Spicić, Videmont, Palcić), którzy nie gwarantują poprawy jakości mimo wydawania dość dużych środków i liczeniu na cuda w postaci Carlitosa, które jednak są trudne do zrealizowania czy jednak zmianę polityki transferowej i sprowadzaniu rodzimych graczy, a jak ostatnie lata pokazują - ich można dużo łatwiej sprzedać - co pół roku odchodzi minimum kilku młodych Polaków za bardzo ciekawe pieniądze: chociażby teraz Piotrowski z Pogoni, a kolejni czekają w kolejce: Piątek, Gumny, Szymański, Żurkowski, itp.
Znamiennym jest przykład Lecha - od lat zarabia na młodych Polakach (rok temu zarobił kilkanaście mln euro na Bednarku, Kownackim i Kędziorze), ale potem wydaje pokaźne środki na szrot zagraniczny i na turystę Bjelicę udającego trenera (po dwóch latach nie było ani drużyny ani stylu).
Efekt wiadomy.
Kompromitacja w lidze w fazie mistrzowskiej i to dwa lata z rzędu, dwa razy hańba w PP, brak sukcesu w LE.
Od kiedy Ekstraklasę przemianowano na śmietnik zagraniczny, to poziom jest coraz gorszy z roku na rok, a według słów propagandzistów (nawet z tego forum) miały być sukcesy.
Gdzie te sukcesy, skoro praktycznie w każdym klubie ligowym jest niezliczona liczba obcokrajowców, a poziom marniutki?
Rzekomo obcokrajowcy mieli zapewnić poprawę sytuacji, a to wszystko zazwyczaj przypomina Pogoń za czasów Ptaka, a więc kosztowny kabaret i w konsekwencji długi.
Ostatnio edytowane przez KOALIK : 31.05.2018 o godz. 17:13.
|